Chcecie spróbować swoich sił w Tatrach Wysokich? Szpiglasowy Wierch to dobry początek, by oswoić się z łańcuchami i ekspozycją. A widoki powalają!
| Rodzaj trasy: | pętla |
| Szlak: | czerwony + zielony + żółty + czerwony + zielony |
| Liczba kilometrów: | 27,5 km |
| Trudność: | trudna (strome wejście po łańcuchach, duża ekspozycja, więc nie dla każdego, ale z drugiej strony chyba najłatwiejszy szlak w Tatrach Wysokich) |
| Przewyższenia: | 1335 m ↑ 1335 m ↓ |
| Schroniska: | Schronisko PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, Schronisko PTTK przy Morskim Oku, Schronisko PTTK w Dolinie Roztoki |
| Atrakcje dodatkowe: | piękne widoki na Tatry i tatrzańskie stawy, łańcuchy |
| Trasa: | Palenica Białczańska – Dolina Pieciu Stawów Polskich – Szpiglasowy Wierch – Morskie Oko – Dolina Roztoki – Palenica Białczańska |
| Szczyty: | Szpiglasowy Wierch (2172 m n.p.m.) |
| Pasmo górskie: | Tatry |
| GOT: | 40 punktów |
Pogoda zapowiada się bardzo dobra, mamy mały powód do świętowania, więc bierzemy urlop i planujemy wycieczkę w Tatry. Około 10 lat temu byliśmy ostatnio na Szpiglasowym Wierchu – trzeba sobie odświeżyć ten szlak!
Łysa Polana i Palenica Białczańska
Już dzień wcześniej nie da się kupić biletów na parking TPNu na najbliższe dwa dni. No nic – wyjedziemy wcześnie i zobaczymy, jak będzie. Jesteśmy na miejscu 7:15 i udaje się nam zaparkować u Słowaków za 100zł. I tak można powiedzieć, że mamy szczęście, bo zostało tu jeszcze może z 20 miejsc. Kolejny parking za 120zł też się już powoli zapełnia. Pomijając cenę parkingu, szkoda że nie udało się kupić wjazdówek na parkingi TPNu, bo o tej porze są jeszcze wolne miejsca nawet na Palenicy. A to zawsze 1,5 km mniej do przejścia w jedną stronę. Albo oszczędność 5zł za busa w jedną stronę. I trochę czasu. Ale to nic, grunt że udało się zaparkować, możemy wyruszać na szlak!
Bardzo, oj bardzo dawno tu nie byliśmy. Zmieniło się tu bardzo mocno – choćby nawet bramki na wejściu do odpikania biletów. Dawniej się po prostu kupowało i przechodziło dalej. O budach z pamiątkami czy innymi kebabami już nie mówiąc.
Początek wycieczki to oczywiście dreptanie asfaltem z dużą liczbą ludzi aż do Wodogrzmotów Mickiewicza. Dłuży się, ale trzeba to przejść.


Dolina Roztoki
Tuż za wodospadem w końcu skręcamy na zielony szlak po kamieniach pod górę do Doliny Pięciu Stawów. Tu już ludzi jest dużo mniej, za to wesoło szumi potok Roztoka i z każdym kolejnym metrem coraz bardziej wchodzimy w świat gór – po obu stronach wyłaniają się wysokie granie.


Jeszcze przed nami czarny szlak mocno po schodach do góry. Akurat jedzie kolejka z prowiantem do schroniska.

A na ścianie skalnej widocznej po prawej cały czas towarzyszy nam widok na Buczynową Siklawę. Z każdym krokiem jest tu coraz ładniej!


Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich
Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów po remoncie prezentuje się bardzo przyjemnie – z jednej strony schludnie jak na XXI wiek, z drugiej strony wciąż dość klimatyczne, a na pewno pięknie nad Przednim Stawem Polskim. Jest bufet z jedzeniem i jadalnią, barek z napojami, na zewnątrz budka z grillem i piwo. Jest około 10, a już jest tu sporo ludzi, więc nie dziwi tyle punktów gastro, choć pewnie wielu osobom się to nie podoba. Toalety za 2zł, czyste i w porządku (piszemy to specjalnie – w kilku miejscach na szlaku tak capi moczem, że ciężko wytrzymać, a przecież toalety w schroniskach są bardzo OK już teraz).


A szarlotka z lodami (wyglądającymi jak bita śmietana) zarówno za smak, jak i za widoki przy konsumpcji, trafia bardzo wysoko w rankingu!

Dolina Pięciu Stawów Polskich
Przechodzimy wzdłuż Przedniego Stawu Polskiego (to ten, nad którym jest schronisko), mijamy Mały Staw Polski i przechodzimy przez mostek nad Roztoką. Za nim turystów jest już mniej, kamienista ścieżka biegnie bardziej w górę wzdłuż Wielkiego Stawu Polskiego.




Szpiglasowa Perć
Docieramy do rozejścia szlaków, gdzie zaczyna się szlak żółty, i tu skręcamy w lewo. Jest to szlak Szpiglasowe Perci. Początkowo przechodzimy trochę w dół, przez dwa potoki po kamieniach. W końcu zaczynamy piąć się do góry – kamienną ścieżką coraz wyżej i wyżej, aż w końcu zakosami. Za plecami mamy cudowny widok na całą Dolinę Pięciu Stawów Polskich. Z każdym metrem wzwyż widok jest coraz piękniejszy. Widać schronisko, a za doliną majestatycznie wznosi się Orla Perć.






Na końcu zakosów dochodzimy do stromego leja z łańcuchami. Tu trochę się korkuje, bo jedni wchodzą, inni schodzą, trzeba się przepuszczać. Gdy idziemy już po łańcuchach, jakieś cwaniaki próbują zejść poza szlakiem i zsypują na nas kamienie – na szczęście niewielkie i niegroźne. Ale apelujemy tu o myślenie – takie zachowanie może prowadzić do groźnych sytuacji, wystarczy, żeby trochę większy kamień uderzył kogoś w głowę! Jak wszyscy będą uważać i myśleć, cała wspinaczka nawet po łańcuchach będzie bezpieczna i przyjemna (łańcuchy są ułatwieniem, niekoniecznie trzeba je tu cały czas używać). Akurat kilka osób przed nami idzie rodzina z 3 synami, z czego najmłodszy pewnie w wieku 7-8 lat. Wszyscy w kaskach, asekurowani i instruowani przez rodziców. Da się? Da się, tylko spokojnie i mądrze.


Szpiglasowy Wierch
Na Szpiglasowej Przełęczy siedzi sporo osób. Można tu odpocząć po wspinaczce, a przed zdobyciem szczytu.




Jeszcze 60 metrów, z czego ostatnie fragmenty po litej skale i jesteśmy na Szpiglasowym Wierchu.


Tu na szczęście wszyscy zachowują się rozważnie. Kultura na szlaku jest zawsze w cenie, a zwłaszcza przy tak dużej ekspozycji.


Widoki ze szczytu wynagradzają cały wysiłek włożony w dostanie się tutaj. Widać stąd oczywiście wciąż Dolinę Pięciu Stawów i Orlą Perć, a w drugą stronę widać Morskie Oko, Czarny Staw pod Rysami i oczywiście same Rysy i Mięguszowieckie. Jest przepięknie!


Ceprostrada
Zejście ze szczytu do przełęczy to podobny stopień trudności, jak wyjście na górę. Dalej schodzimy w stronę Morskiego Oka Ceprostradą. Zakosami ścieżką po kamieniach z widokiem na Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami. W jednym miejscu na kamieniu są 2 ciągi łańcucha aby usprawnić przejście fragmentem ścieżki.



Morskie Oko
I tu kończy się „Dzień Dziecka”. Przy Morskiem Oku i przy schronisku jest gorzej niż na dworcu. Dlaczego gorzej? Bo tłum taki sam, ale na dworcu chociaż jest zakaz palenia. Do tego rewia mody: od strojów turystycznych, sportowych poprzez zwyczajne dresiki czy dżinsy po sukienki i klapeczki. Jest nawet pani w spódnicy i kozaczkach czy pan w samych spodenkach bez koszulki i w klapkach japonkach. Do tego chyba wszystkie języki świata – począwszy od angielskiego i niebieskiego, na arabskim i azjatyckich kończąc. Kupujemy tylko szybkie picie (jednak jest upalnie, a woda się nam prawie kończy) w barze bufetowym, do którego na szczęście nie ma takiej kolejki jak do baru jedzeniowego. Szybka fota na staw i stąd uciekamy.


Zejście z okolic Morskiego Oka do Palenicy to, jak sami wiecie, nic specjalnie przyjemnego: kilka kilometrów głównie po asfalcie w tłumie ludzi i uważając na jadące bryczki. Ale nie da się tego etapu niestety pominąć. Wytrwale idziemy. Po ok 5,5km tuż przed Wodogrzmotami Mickiewicza odbijamy w prawo. W lewo jest szlak, którym rano szliśmy do Doliny Pięciu Stawów, a w prawo ten sam zielony szlak wiedzie do schroniska w Dolinie Roztoki.

Schronisko w Dolinie Roztoki
Schodzimy po kamieniach ok 10 minut i trafiamy z powrotem do innego świata. Tu w schronisku i na polanie przed nim nie ma dużo ludzi, a wszyscy, którzy tu są, są ubrani turystycznie, siedzą i jedzą lub odpoczywają w spokoju bez papierosów i krzyków. Spotykamy tu nawet kilka osób, z którymi mijaliśmy się na Szpiglasowym.

Kotlet i naleśniki z serem i jagodami są pierwsza klasa. Można tu sobie smacznie pojeść w spokoju.

Teraz jeszcze powrót na czerwony szlak i jeszcze 30 minut do Palenicy. Stopy już bolą, ale serduszka się cieszą po takiej wycieczce. Warto było!
Do zobaczenia na kolejnym smoczym szlaku!
Wesprzyj Smoka na Suppi lub postaw kawę!
