Czerwony szlak nr 1 Katowice – Pszczyna to mnóstwo atrakcji po drodze: piękne lasy, jeziorka, zamek w Pszczynie, hałda Kostuchna i figurki terminów w Tychach oraz beboków w Katowicach.
| Rodzaj trasy: | od punktu A do B |
| Szlak: | czerwony szlak nr 1 Katowice-Pszczyna |
| Liczba kilometrów: | 69 km |
| Trudność: | bardzo łatwa (poza stromymi odcinkami na Hałdzie Kostuchna) |
| Przewyższenia: | 366 m ↑ 355 m ↓ |
| Podłoże: | dużo asfaltu, szutry premium, szutry gorszej jakości, płyty betonowe, kostka brukowa |
| Drogi: | drogi i ścieżki leśne, ścieżki rowerowe i pieszo-rowerowe, drogi o małym natężeniu ruchu |
| Atrakcje dodatkowe: | lasy, jeziorka, zamek w Pszczynie, hałda Kostuchna i figurki terminów w Tychach oraz beboków w Katowicach |
| Ślad GPX |
Testujemy czerwony szlak nr 1 Katowice – Pszczyna jadąc w odwrotnym kierunku i zaczynając w Czechowicach-Dziedzicach. Będzie się działo!
Dworzec PKP w Czechowicach-Dziedzicach.
Do Czechowic dojeżdżamy pociągiem bezpośrednio z Krakowa w ok godzinę.

Od razu po opuszczeniu pociągu trafiamy na pierwsze atrakcje dzisiaj. Cały dworzec (a szczególnie tunel pod nim) jest pięknie ozdobiony muralami.




Przez miasto przejeżdżamy dość szybko, po drodze nawet mały fragmencik przejeżdżamy WTRem.
Goczałkowice-Zdrój
Zaraz wjeżdżamy do Goczałkowic-Zdroju. Na zaporę nie podjeżdżamy, bo już na niej niedawno byliśmy od drugiej strony (a warto!). Natomiast tym razem przejeżdżamy nad zbiornikami wodnymi Maciek i przez Park Zdrojowy.


Dalej mijamy Ogrody Kapias, które na pewno są dużą lokalną atrakcją sądząc po liczbie parkujących tu samochodów. Tym razem do nich nie zaglądamy, może kolejnym razem i niekoniecznie w weekend z tłumem ludzi.
Od Ogrodów aż do Pszczyny jedziemy piękną, nowiutką ścieżką rowerową! Tu wjeżdżamy w pierwsze leśne tereny na dzisiejszej trasie: Park Zwierzyniec i park pałacowy.


Zamek w Pszczynie
Po dłuższej chwili naszym oczom ukazuje się zamek w Pszczynie. Oczywiście udajemy się na jego zwiedzanie. Wstęp to 50zł za zwiedzanie indywidualne wnętrz + 12 zł za audioprzewodnik. Dodatkowo można dokupić wejście do galerii portretów i do zbrojowni. Na samo zwiedzanie wnętrz trzeba poświęcić ok godzinę.

A jest tu co oglądać. Pierwotnie zamek w PSzczynie był zamkiem obronnym, którego początki sięgają średniowiecza, a obecny neobarokowy wygląd uzyskał podczas przebudowy w latach 1870-1876. Przez wieki należał m.in. do rodów Promnitzów, Anhalt-Köthen-Pless oraz Hochberg von Pless. Szczególnie ten ostatni ród przyczynił się do tego, jak budynek wygląda teraz, a warto zaznaczyć, że oprócz zamku w Pszczynie do nich należał zamek Książ i zameczek myśliwski Promnice.

Można tu zobaczyć oryginalnie wyposażone wnętrza książęcej rezydencji, co wyróżnia go spośród wielu innych polskich zamków i pałaców. Zachowały się historyczne meble, dekoracje i wyposażenie z przełomu XIX i XX wieku. Na tablicach informacyjnych dotyczących poszczególnych pomieszczeń zamieszczone są oryginalne ich zdjęcia sprzed I wojny światowej. Łatwo rzuca się w oczy fakt, że aktualne umeblowanie jest zgodne z pierwotnym.


W trakcie zwiedzania przechodzimy przez szereg Apartamentów książęcych i apartamenty, w których gościł cesarz Wilhelm.


Jest tu piękna biblioteka i Sala Lustrzana, w której dawniej odbywały się bale i ważne uroczystości.



Ciekawostką są liczne sale i korytarze myśliwskie (z trofeami z całego Świata zapalonych łowczych rodu Hochbergów) i oryginalnie zachowana łazienka.


Pszczyna
Będąc w Pszczynie na zamku nie sposób nie podejść/podjechać na rynek, który jest dosłownie tuż obok na tyłach rezydencji. Jest tu kilka fajnych kawiarni i restauracji, a na uwagę na pewno zasługuje stojące tu (i działające) koło młyńskie i artystyczne literki fruwające nad jedną z uliczek dochodzących do centrum.



Czerwony szlak rowerowy nr 1
W Pszczynie oficjalnie rozpoczynamy podróż czerwonym szlakiem – z grubsza będziemy się go trzymać, ale planujemy też zobaczenie kilku atrakcji leżących w jego pobliżu. Szlak jest dobrze oznaczony na całej długości. W wielu miejscach na drzewach (a bliżej Katowic również na asfaltowych “plackach” na ziemi) są oznaczenia szlaku, a kilkukrotnie trafiamy też na drogowskazy z zaznaczoną liczbą kilometrów do kolejnych punktów na trasie.



Bardzo dużo jedzie się przez lasy – w wielu miejscach po asfalcie lub szutrze premium. Niewiele jest fragmentów z gorszym podłożem (kiepski szuter, betonowe płyty). Sporo kilometrów to prawdziwe leśne autostrady.




Po drodze mijamy w bezpośrednim sąsiedztwie lub niewielkiej odległości od trasy sporo jezior.


Paprocany i Promnice
Nad jeziorem Paprocany (które można objechać promenadą dookoła) podjeżdżamy pod zameczek myśliwski Promnice. Aktualnie jest w remoncie i nie można go zwiedzać, ale zza płota też sporo widać. Zameczek ten niewielka, malownicza rezydencja należąca niegdyś do książąt pszczyńskich z rodu Hochbergów znanych z zamiłowania do polowań (tych samych od zamku w Pszczynie i zamku Książ). Był wykorzystywany jako miejsce odpoczynku podczas polowań oraz do przyjmowania znamienitych gości. Budynek jest wyjątkowo ładny i pięknie usytuowany nad jeziorem na skraju lasu.


Tychy
Przez kolejne kilometry dróg przez las docieramy do Tychów. Aby wjechać do miasta, opuszczamy na chwilę czerwony szlak, ale i tak po mieście poruszamy się głównie ścieżkami rowerowymi. Poszukujemy figurek tyskich terminków – jest ich aktualnie 6. Przy okazji zatrzymujemy się na obiad w jednej z niewielu restauracji w centrum. Tychy to oczywiście też miasto piwowarstwa – warto zobaczyć stare budynki browaru i/lub odwiedzić muzeum browarów.


Wyjeżdżając z miasta przejeżdżamy przez Mąkołowiec – wspominamy o tym, ponieważ tu już ścieżki rowerowe się kończą i jedziemy osiedlowymi uliczkami. Co ważne: na wszystkich skrzyżowaniach tutaj obowiązuje reguła prawej ręki, więc uważajcie!
Hałda Kostuchna
Za Tychami z powrotem trafiamy na czerwony szlak rowerowy, którym pomykamy szuterkiem przez lasy.


Nie trzymamy się szlaku długo, bo po wjechaniu do cywilizacji (czyli do Katowic, dzielnica Kostuchna) zmierzamy ku kolejnej (nadprogramowej) atrakcji. Wjeżdżamy na hałdę Kostuchna. I nie ma co ukrywać, znając ten teren, można by wjechać na szczyt szeroką drogą o niewielkim nachyleniu, a my wybieramy strome skróty, więc nie obyło się bez wypychania roweru. Jeżeli ktoś nie chce się męczyć pod górkę, lepiej niech trzyma się szlaku i pominie tę atrakcję 🙂


Ale mimo włożonego w to wysiłku warto się tu dostać. Widok z hałdy jest niesamowity – na miasto (szczególnie południowe dzielnice), na kopalnię Murcki, a w oddali na góry. Widać stąd Beskid Śląski i Mały.


Katowice
Zjeżdżamy (a po części sprowadzamy rowery po stromych fragmentach) z hałdy Kostuchna i ponownie trafiamy do lasu i na czerwony szlak. Jest tu cała sieć szlaków rowerowych, których mapki co jakiś czas mijamy przy miejscach postoju z ławeczkami. Wszystko jest dobrze oznaczone (opisaliśmy to już powyżej), a jeżeli chodzi o podłoże, to tutaj głównie mamy szutry premium.

Po drodze mijamy zespół przyrodniczo-krajobrazowy “Źródła Kłodnicy” i zaraz za drogą i torami kolejowymi wskakujemy na chwilę na Velostradę. Robi wrażenie!


Kolejne atrakcje to widok na lotnisko Muchowiec i znajdujące się w pobliżu obszary trawiaste z rzeźbami i zapleczem gastronomicznym idealne na odpoczynek na kocyku. Aż do Trzech Stawów jedziemy kolejną “autostradą” – tym razem rolkarską: po bokach szerokie pasy do jazdy na rolkach, środkiem szeroki pas dla rowerzystów, a za pasem zieleni chodnik dla pieszych. W niedzielne popołudnie życie na tej rekreacyjnej trasie i nad stawami kwitnie.



Do centrum Katowic nie jedzie się też źle. Zaraz za Rawą zjeżdżamy z tego ciągu tras i ścieżek rowerowych nad rzekę i wcale udogodnienia dla rowerzystów się nie kończą. W dalszym ciągu jedziemy ścieżką rowerową, teraz wzdłuż Rawy w kierunku rynku. Po drodze jeszcze odnajdujemy kilka nowych figurek beboków (dużo z nich znamy z poprzedniej wizyty w Katowicach – polecamy zobaczyć beboki).


I idealnie podjeżdżamy na dworzec PKP, szybko przechodzimy na właściwy peron i udaje nam się złapać pociąg Regio do Krakowa z wolnymi miejscami na rowery na 2 minuty przed odjazdem. Udało nam się!

Szczerze polecamy trasę Czechowice-Dziedzice – Pszczyna – Katowice. W większości jedzie się bezpiecznie i przyjemnie przez przygotowane ku temu leśne drogi, a atrakcje po drodze dodają uroku przejażdżce. Gorąco zachęcamy do eksploracji tych rejonów rowerowych.
Do zobaczenia na kolejnym smoczym szlaku!
Wesprzyj Smoka na Suppi lub postaw kawę!
