Jak wejdziesz na Rysy, to wyżej się już nie da – oczywiście w Polsce. A więc my dziś sprawdzamy, czy rzeczywiście to takie trudne.
| Rodzaj trasy: | tam i z powrotem |
| Szlak: | niebieski + czerwony |
| Liczba kilometrów: | 20 km |
| Trudność: | trudna (duża ekspozycja) |
| Przewyższenia: | 1360 m ↑ 1360 m ↓ |
| Schroniska: | Chata pod Rysami, Horský hotel Popradské pleso, Majlathova Chata |
| Atrakcje dodatkowe: | Rysy i niesamowite widoki na wszystkie strony świata, Popradske pleso |
| Trasa: | Popradske pleso zastavka – Chata pod Rysami – Rysy – Chata pod Rysami – Popradske Pleso – Popradske pleso zastavka |
| Szczyty: | Rysy (2499 m n.p.m. |
| Pasmo górskie: | Tatry |
| GOT: | 34 punkty |
Asfaltowy początek szlaku
Jak wiadomo, im wcześniej się wyjdzie na szlak, tym większa szansa na dobrą pogodę i mało ludzi. Tak pomyślało pól Polski… Żartujemy – aż tak źle nie było. Samochód parkujemy chwilę przed 6 na parkingu przy stacji kolejowej Popradske pleso zastavka, niedaleko początku niebieskiego szlaku. Jest sporo ludzi, ale miejsce znajdujemy bez problemu bardzo blisko kolejki i jednego z parkomatów.

Parking kosztuje 15 euro za samochód. W parkomacie podaje się rejestrację, informację o pojeździe (auto, motocykl, kamper albo bus) i ile dni wykupujemy. Płatność oczywiście kartą.
Pierwsze ok 4km idziemy po asfalcie terenem o łagodnym nachyleniu, idealnym na spacer. Szliśmy tędy już kiedyś w ramach spaceru nad Popradske Pleso. Ten odcinek to ok 45 minut – 1 godzina, w zależności od tempa. My idziemy szybko, bo na razie temperatura utrzymuje się ok 1-2 stopnie powyżej zera.


Dochodzimy do skrętu niebieskiego szlaku i przecięcia go ze szlakiem czerwonym. Pod schroniska nie podchodzimy – tu przyjdziemy schodząc. Teraz idziemy prosto do góry.
Miejsce, gdzie na niebieskim szlaku kończy się asfalt i skręcamy w lewo w las na kamienistą ścieżkę jest dość charakterystyczne. Znajdują się tu nie tylko ławki, ale też umieszczone są stelaże z towarem do wyniesienia do chaty pod Rysami. Każdy turysta może wesprzeć nosiczów i samodzielnie wynieść taki pakunek. Jest dużo mniejszy od standardowych pakunków noszonych przez nosiczów, waży ok 20kg. Za wyniesienie w chacie pod Rysami można dostać herbatę.

Mostki na Żabim Potoku i początek czerwonego szlaku
Niebieski szlak zamienia się w kamienistą ścieżkę początkowo przez las. Ale już po chwili wychodzimy z lasu i wkraczamy w świat kosodrzewiny.
Jedną z atrakcji jest mostek na Żabim Potoku. Po naszej lewej stronie już pojawiają się widoki na Niżne Tatry w oddali. Z kolei same Tatry też coraz bardziej pokazują swoje oblicze im bardziej wychodzą z cienia i oświetla je poranne słoneczko.


Na ok 5 kilometrze całej trasy skręcamy w prawo na początek czerwonego szlaku. Od teraz pniemy się wyraźnie ku górze kamienistymi zakosami. Pokonujemy jeszcze jeden mostek na Żabim Potoku.


Żabie Stawy Mięguszowieckie
Kolejna atrakcja na szlaku to Żabie Stawy Mięguszowieckie. Tu małe kamienie zamieniają się w duże kamienie i głazy, przez co trasa przypomina trochę karkonoski Wielki Szyszak. Tyle że mamy super widok na stawy – teraz jeszcze pozostające w cieniu, przez co są bardziej tajemnicze.


Łańcuchy i drabinki
Kawałek po minięciu stawków znowu pojawiają się mniejsze kamienie, ale też pojawiają się skały i łańcuchy. Robi się mały zastój, bo przed nami są osoby, które bardzo się boją tego fragmentu. A tak naprawdę nie jest tak źle – na sam początek mamy drabinkę o takim normalnym nachyleniu, potem taką ustawioną prawie na płask. A dalej już są łańcuchy, ale jako pomoc a nie konieczność, bo jest tu dość szeroko i ścieżka jest wygodna. A i co ważne: fragment z drabinkami jest jednokierunkowy: do góry idzie się ciut niżej po prawej stronie, do góry wyżej, bardziej po skale (ale o tym później).

Za fragmentem z łańcuchem wchodzimy w żleb i drałujemy po głazach i kamieniach coraz wyżej. Już widać jakiś budynek – po chwili okazuje się, że to toaleta. Budynek schroniska bowiem pojawia się dopiero po pokonaniu kolejnych metrów do góry.


Chata pod Rysami
Oto i ona! Chata pod Rysami (słow. Chata pod Rysmi) to najwyżej położone schronisko górskie w Tatrach – usytuowane na wysokości około 2250 m n.p.m.

Po chwili odpoczynku idziemy dalej do góry – zostało nam ok 45 minut i 250 metrów wzwyż. Wychodzimy z cienia i słoneczko zaczyna nas mocno grzać aż trzeba ściągać kolejne warstwy ubrań.
Przełęcz Waga
Powyżej chaty pod Rysami zakładamy kaski. Tu jest sporo ludzi i sporo luźnych kamieni i piasku, więc lepiej uważać. Łatwo jest tu pojechać na sypkim piaseczku, samemu się potłuc i jeszcze zepchnąć jakiś kamyk na wędrowca poniżej.
Bardziej skaliście robi się ponownie gdy docieramy do przełęczy Waga. Z przełęczy można podziwiać m.in. Gerlach, Wysoką, Rysy i sporo innych szczytów Tatr Wysokich.


Jest to ostatnie wypłaszczenie przed ostatecznym zdobywaniem wierzchołka. Za przełęczą wchodzimy na coraz bardziej strome skały.

Rysy
Rysy to tak naprawdę trzy wierzchołki, z których najwyższy, liczący 2503 m n.p.m., znajduje się po stronie słowackiej. Najwyższy punkt Polski stanowi graniczny, północno-zachodni wierzchołek o wysokości 2499 m n.p.m. Aż na sam wierzchołek (ten polski) i dalej na polską stronę prowadzi czerwony szlak, ale tu wśród skał łatwo go zgubić i w dużej mierze każdy idzie jak mu wygodnie byle do góry.


My najpierw wchodzimy na inny z wierzchołków o wysokości 2472 m n.p.m., bo przypadkowo gubimy szlak. Szybko jednak orientujemy się, że to nie ten wierzchołek, schodzimy z niego i bardziej pilnując szlaku, a także azymutu na szczyt z największą liczbą ludzi, idziemy dalej.


Widoki tu są niesamowite. Można by siedzieć i oglądać. Szkoda tylko że ludzie zachowują tu się różnie, a już zostawionego u góry zgniłego banana (którego prawie dotknęliśmy podciągając się na skale, fuj!) czy (co gorsza) rozbitego szkła na szczycie zupełnie nie rozumiemy!
Do tablicy z nazwą szczytu i najwyższego słupka granicznego jest mała kolejka. Ale w końcu i my tam docieramy i możemy zrobić sobie zdjęcia. I teraz nasze pytanie: skoro jest tu ta tabliczka z nazwą, to po co ludzie idą na Rysy z kartkami do zdjęć? I jeszcze je potem tu zostawiają nie wiadomo po co. Kolejna niezrozumiała rzecz.


Zejście z Rysów
Zejście ze szczytu jest równie ekscytujące co wejście, zwłaszcza że teraz cały czas patrzymy na przepiękne widoki i… w dół. Staramy się bardziej trzymać szlaku, ale wcale nie jesteśmy pewni, czy tędy jest łatwiej niż obok (tak, jak szliśmy do góry). Tak czy siak co kilka metrów musimy się zatrzymywać, bo jest tu tak pięknie, że chce się oglądać jeszcze i jeszcze.


Gdy dochodzimy z powrotem do Przełęczy Waga, nad nami pojawiają się spektakularne chmurki – jakby je ktoś przez sitko przepuścił. Przepiękne!


Chata pod Rysami ponownie
Tą samą drogą schodzimy do chaty pod Rysami. Tym razem zatrzymujemy się tu na dłużej i raczymy się kofolą.


Mimo że schronisko jest tak wysoko i wszystko trzeba wynosić do niego na plecach, to widać, że jest wyremontowane i wszystko jest ładnie, schludnie i czysto. Nawet wszelkie napisy i informacje są bardzo ładne. Najbardziej zdziwiło nas, że można tu płacić kartą.


Podchodzimy kawałek w stronę tego słynnego WC, żeby przekonać się, jak to wygląda. Niestety po remoncie straciło urok kolorowego wychodka, ale z drugiej strony teraz jest pełna kultura jak na XXI wiek przystało.


Zejście do Popradskego Plesa
Schodzimy do Popradskego plesa tym samym szlakiem, którym szliśmy do góry. Różnica jest taka, że na zejściu jest mniej ludzi niż na wejściu, a więc możemy porobić więcej zdjęć – w tym np. zdjęcia łańcuchów, żebyście się przekonali, że nie są takie straszne. Należy tu pamiętać, że fragmenty szlaku są jednokierunkowe, a więc w dół mamy do pokonania 2 drabinki (w tym jedna całkiem pionowa) i podest z łańcuchami. A po zejściu z ostatniej drabinki trzymamy się prawej strony i przejścia po skałach.


Z odcinka szlaku z łańcuchami przepięknie widać Żabie Stawy Mięguszowieckie – już w pełnym słońcu. A im niżej, tym fajniej wyglądają takie oświetlone promieniami słońca.


Na wysokości stawów oglądamy się za siebie. Tak, tam byliśmy! Z tyłu za tymi skałami widać czubki wierzchołków Rysów, a nawet można dojrzeć tam ludzi.

Teraz przed nami jeszcze zakosy po kamieniach i już jest wyższy z mostków na Żabim Potoku.


Jeszcze kawałek i kończy się czerwony szlak, a my wkraczamy ponownie na szlak niebieski. Kolejny mostek na Żabim Potoku, trochę zejścia, las i oto jesteśmy na asfalcie.

Popradske Pleso
Zgodnie z planem podchodzimy nad Popradske Pleso. Byliśmy tu już rok temu, więc wiemy, że mają przepyszne buchty/parowańce – zwał jak zwał, chodzi o bułki na parze z sosem i dodatkami.


Po posiłku i odpoczynku przechodzimy kawałek żołtym szlakiem wzdłuż stawu. Widok na Horský hotel Popradské pleso nad stawem na tle gór jest przepiękny!




Nie decydujemy się jednak na dalszą wędrówkę żółtym szlakiem, bo on się bardzo wije i jednak decydujemy się na powrót na asfalt i szybsze zejście na parking. Już dość wrażeń na dzisiaj, a jeszcze czeka nas powrót do Krakowa.

Czy było warto? Oj było! Zwłaszcza że pogoda nam dopisała wyśmienicie. Czy było trudno? Nie było tak trudno, jak się zdawało, że będzie. Ale nie oszukujmy się: z lękiem wysokości, bez kondycji i bez silnych nóg (i rąk zresztą też) się tu nie wyjdzie. I na pewno nie jest to spacerek, a całkiem poważna wyprawa, na którą trzeba być przygotowanym.
Do zobaczenia na kolejnym smoczym szlaku!
Wesprzyj Smoka na Suppi lub postaw kawę!
