Płock – Włocławek pokonujemy głównie szlakami VeloMazovia 20 i Płock – Włocławek. Towarzyszą nam głównie lasy, jeziora i… piaski.
| Rodzaj trasy: | długodystansowa |
| Szlak: | Velo Mazovia 20, Płock-Włocławek, EuroVelo 2, szlaki lokalne i łącznikowe |
| Liczba kilometrów: | 75km |
| Trudność: | średnia (mnóóóóstwo piasków) |
| Przewyższenia: | 500 m ↑ 530 m ↓ |
| Podłoże: | mnóstwo piasków, szutry, asfalt, kostka brukowa, kocie łby |
| Drogi: | drogi leśne, drogi o małym i średnim natężeniu ruchu, ścieżki rowerowe |
| Atrakcje dodatkowe: | Płock (zamek książąt mazowieckich, katedra z sarkofagami królów, molo, Wzgórze Tumskie, rynek), Gostynińsko-Włocławski Park Krajobrazowy (lasy i jeziora) |
| Ślad GPX |
Płock
Rano leniwie rozpoczynamy dzień od zwiedzania Płocka. Miasto rzeczywiście jest bardzo ładne. Najbardziej charakterystyczne tu jest Wzgórze Tumskie z Zamkiem Książąt Pomorskich i katedrą. Niestety dowiadujemy się, że zamku się nie zwiedza. Ale z zewnątrz też cieszy oko.

Katedra pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny robi wrażenie. I mówimy to my, rozpuszczeni przez krakowskie malowidła! Tu też wnętrze jest pięknie zdobione! A w kaplicy na lewo od głównego wejścia znaleźć można sarkofag dwóch polskich królów. Płock pełnił bowiem funkcję stolicy państwa polskiego w latach ok. 1079–1138, był główną siedzibą władców: Bolesława III Krzywoustego (rządy 1102–1138) i Władysława I Hermana (rządy 1079–1102). Są to jedyny nasi władcy pochowani poza Gnieznem i Krakowem.




Koniecznie trzeba przejść za zamek i katedrę. Stąd roztacza się przepiękny widok na okolicę. Widać most, którym wczoraj wjeżdżaliśmy do Płocka, ale też molo (do którego za chwilę zjedziemy) i stojący po drugiej stronie Wisły elewator 🙂


Spod katedry udajemy się w stronę rynku. Wszędzie trwają przygotowania do uroczystości 3 maja, a ma samym rynku do festiwalu jedzeniowego.



Kawałek dalej odnajdujemy (w różnych miejscach) dwie ciekawostki innego rodzaju. Stojący przy pl. Obrońców Warszawy pomnik Władysława Broniewskiego w Płocku to jeden z najbardziej charakterystycznych i podobno najbardziej dyskutowanych monumentów w mieście. Upamiętnia tego poetę, a na pomniku zamieszczone są cytaty z jego poezji.

Druga ciekawostka to historyczny mural. „Miasto bohater” to oficjalny tytuł honorowy nadany Płockowi po wojnie polsko‑bolszewickiej.

Zjeżdżamy na dół na nabrzeże i do napisu „Płock”. Tutaj w jednej z lodziarni zatrzymujemy się na kawę i lody. Widok z tej perspektywy też jest bardzo ładny.



Ostatni przystanek w zwiedzaniu Płocka to oczywiście wejście na molo. Jest to chyba jedyne molo, które nie jest wybudowane w głąb zbiornika wodnego tylko wzdłuż brzegu.


Szlaki Velo Mazovia 20 i Płock-Włocławek czyli lasy, jeziora i piaski…
Aby wydostać się z Płocka, przejeżdżamy przez most. Dalej małuymi uliczkami zmierzamy na południe. Bardzo długi czas jedziemy super ścieżką rowerową wzdłuż ruchliwej ulicy. Na jednym z odcinków między ścieżką a drogą jest pas drzew, a ścieżka faluje góra-dół, więc przypomina nam dojazd na Hel. Po drodze mijamy 2 jeziora z plażami, na których dziś na pewno będzie tłoczno.

Wszystko jest fajnie do pewnego momentu. Skręcamy w lewo, zjeżdżamy ze ścieżki rowerowej i… wjeżdżamy w piach. Cała dzisiejsza trasa co chwilę nas zaskakuje piaskami. Nie ma co ukrywać, jest ciężko.


Na osłodę, co jakiś czas mijamy liczne jeziora. Niektóre są dość dzikie, inne są „obudowane” kempingami i terenami prywatnymi tak jak to nad Jeziorem Białym. Miły właściciel jednego z kempingów pozwala nam wjechać za darmo na 10 minut, żeby odpocząć i zjeść lody.

Bardzo przyjemnie jedzie się na odcinku za Jeziorem Białym – jedzie się (średniej jakości ale jednak) asfaltem wzdłuż Rezerwatu Przyrody Lucień.


Docieramy nad jezioro Lucieńskie, na jedną z dzikich plaż. Cisza, spokój, śpiew ptaków…

Odpoczynek w tym miłym miejscu był jak znalazł. Zaraz dalej droga się psuje i pojawia się coraz to więcej i więcej piasków. Za rezerwatem Lubaty, gdy nasz szlak (szlak VeloMazovia 20 – i potem się dziwcie, czemu unikamy Mazowieckiego…) skręca w lewo, wjeżdżamy na taką kupę piachu, że można poczuć się jak na pustyni. To na Pustyni Błędowskiej takich niespodzianek nie ma!

Dalej pojawia się szuter, a my uciekamy z VeloMazovia 20 na trasę Płock-Włocławek tutaj biegnącą poza lasami zwykłą asfaltową drogą. Przyrodniczo mniej przyjemnie, do tego od czasu do czasu mija nas jakiś samochód, więc mniej bezpiecznie. Ale tak mamy dosyć piasków, że cieszymy się z tej zmiany. Po drodze trafiamy też na 2 sklepy, aż w końcu nad Jeziorem Lubiechowskim trafiamy na plażę. Jaka tu jest infrastruktura! Altanki, ławki, ławeczki, parasolki, leżaczki, a nawet tyrolka. Pierwszy raz cieszymy się z tłumu ludzi (może nie tłumu, ale jest ich sporo) – dzięki pięknej pogodzie ludzie spędzają czas na plaży i otwarta jest budka z goframi! Dla energii i dobrych morale gofr musi być 🙂


Po uczcie i odpoczynku wracamy na trasę. Szlak Płock – Włocławek skręca w las w kierunku północnym, gdzie łączy się i krzyżuje z naszym „ulubionym” VeloMazovia 20. Oj tu też nie jest łatwo… Na pierwszy rzut oka wydaje się, że mamy całkiem przyjazne podłoże z szuterkiem. W rzeczywistości jest to sypki pył. Znowu bez pchania rowerów się nie obyło.


Gdy w końcu niemal na skraju lasu za kapliczką wjeżdżamy na asfalt, naprawdę się cieszymy. Piaski są ok, ale nie w takiej ilości! Na oficjalnych szlakach rowerowych!
Tym bardziej się martwimy, co to będzie, bo musimy zjechać ze szlaku, żeby na skróty dojechać do Michelina, gdzie mamy nocleg. Nieźle się dziwimy, gdy okazuje się, że wytyczona przez nas bez sprawdzania trasa w rejonie Jeziora Wikaryjskiego jest bardzo porządna i łatwo przejezdna. Trafiamy w końcu nawet na restauracje przy głównej drodze – są imprezy zamknięte, wypraszają nas. Będąc w tych rejonach, nie nastawiajcie się więc na jedzenie w Jedwabnej. Głodni pomykamy dalej, tym razem elegancką ścieżką rowerową. Za torami znowu łączymy się ze szlakiem VeloMazovia 20 i co? I znowu pojawia się piasek. Jakby ten szlak był specjalnie wytyczony po wszystkich okolicznych piaskach… I tak aż do Michelina.
Czy polecamy tę trasę? Ciężko powiedzieć. Jest tu pięknie: lasy przyjemne, a napotykane co chwilę jeziora dają szansę na piknik w ładnym, spokojnym miejscu. Ale te piaski…
Do zobaczenia na kolejnym smoczym szlaku!
Wesprzyj Smoka na Suppi lub postaw kawę!
