Gdzie większość z nas szuka krokusów w górach? Oczywiście w Dolinie Chochołowskiej!
| Rodzaj trasy: | tam i z powrotem |
| Szlak: | zielony |
| Liczba kilometrów: | 15 km |
| Trudność: | bardzo łatwa |
| Przewyższenia: | 360 m ↑ 360 m ↓ |
| Schroniska: | schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej |
| Atrakcje dodatkowe: | widoki na Tatry Zachodnie i na Giewont, krokusy, kaplica św. Jana Chrzciciela |
| Trasa: | Siwa Polana – Polana Chochołowska – Siwa Polana |
| Szczyty: | – |
| Pasmo górskie: | Tatry |
| GOT: | 19 punktów |
Wycieczkę zaczynamy na parkingu na Siwej Polanie. W budce kupujemy bilety wstępu do TPN i najpierw musimy przejść ok 1km przez „jarmark” – chaty z pamiątkami, małpie gaje itp. Dopiero od tablicy TPN zaczyna się spokój. Ale już tu na Siwej Polanie pojawiają się pierwsze łąki krokusów!


Mniej więcej połowa drogi (ok 3,5km) aż do Polany Huciska przebiega asfaltem. W sezonie letnim jeździ tu jakaś ciuchcia meleks. Jest tu cały rząd toitojów i sporo ławek nad potokiem, a także bacówka.


Od tego momentu idzie się już ubitą drogą z kamieniami. Cały czas jest ona szeroka, ale jest nachylenie coraz bardziej się zwiększa. Wciąż jednak jest to łatwa trasa osiągalna dla całych rodzin, rowerzystów (wjazd roweru to 11zł), a nawet osób niepełnosprawnych na wózkach inwalidzkich.


Idziemy cały czas wzdłuż potoku, kilkukrotnie przechodzimy przez mostki. Pojawiają się widoki na góry w oddali, natomiast po lewej i prawej stronie oko cieszą skały, a w kilku z nich widać jamy i szczeliny.




W końcu dochodzimy na początek Polany Chochołowskiej. I już od samego jej początku wita nas całe pole fioletu. Niestety dziś jest zimno (temperatura odczuwalna to pewnie jakiś 1-2 stopnie), słoneczka nie ma, a na dodatek w nocy chyba posypało trochę śniegiem, a więc krokusy w większości są pozwijane. Ale i tak cieszą oczy i widać, że tworzą całe fioletowe dywany.




Krokusy to przyjemność typowo wiosenna. Natomiast przez cały rok dużą atrakcję na polanie stanowią szałasy pasterskie, tak bardzo charakterystyczne na zdjęciach.




Na końcu polany wchodzimy do schroniska PTTK. Jest to największe schronisko w Tatrach, a zostało wybudowane już w 1932 roku.


Tu koniecznie musicie skusić się na szarlotkę z sosem borówkowym i bitą śmietaną. Niebo w gębie! Dodatkową radość przy deserze sprawiają rozciągające się z okiem schroniska widoki.


Po wyjściu ze schroniska kierujemy się ciut pod górę w kierunku szlaku na Grzesia. Można bowiem Polanę Chochołowską obejść „od góry” szlakiem czarnym. Z tej perspektywy są całkiem inne widoki na polanę, a i tu krokusów nie brakuje. A część z nich jest teraz przyprószona śniegiem.




Na tym krótkim szlaku znajduje się też kaplica św. Jana Chrzciciela, którą warto zobaczyć.


Od kaplicy schodzimy schodami z powrotem na dół Polany Chochołowskiej i zielonym szlakiem wędrujemy po swoich śladach z powrotem na Siwą Polanę. Mimo braku słońca, krokusy nie zawiodły, a spacer był bardzo udany. Możemy go polecić każdemu – ważne tylko, żeby nie wybierać się tu w słoneczny weekend w kwietniu, kiedy całe tłumy ludzi chcą zobaczyć krokusy. Do zobaczenia na kolejnym smoczym szlaku!
Wesprzyj Smoka na Suppi lub postaw kawę!
