Chełmiec to najwyższy szczyt Gór Wałbrzyskich, jest położony nieopodal (a jakże!) Wałbrzycha. Najlepiej zdobywać go od Szczawna-Zdroju lub od Boguszowa-Gorców.
| Rodzaj trasy: | pętla |
| Szlak: | niebieski + czarny + zielony + czarny + zielony + czerwony + czarny |
| Liczba kilometrów: | 14km |
| Trudność: | średnia (ostre fragmenty podejścia i zejścia) |
| Przewyższenia: | 490 m ↑ 490 m ↓ |
| Schroniska: | brak |
| Atrakcje dodatkowe: | krzyż milenijny, wieża widokowa na Chełmcu (otwarta tylko w weekendy), Szczawno-Zdrój |
| Trasa: | Szczawno Zdrój – Chełmiec – Chełmiec Mały – Szczawno Zdrój |
| Szczyty: | Chełmiec (851 m n.p.m.), Chełmiec Mały (776 m n.p.m.) |
| Pasmo górskie: | Góry Wałbrzyskie |
| GOT: | 17 punktów |
Wycieczkę na Chełmiec rozpoczynamy w Szczawnie-Zdroju przed pijalnią wód mineralnych. Tu swój początek mają szlaki żółty i czarny, którym w dużej mierze będziemy dziś schodzić (ale też fragmentami wchodzić). Tędy przebiega też niebieski szlak na Chełmiec, którym my się zaraz udamy do góry. Jest tu też szlak czerwony wiodący w kierunku zamku Książ. Dobry punkt na rozpoczęcie przygody!

Szczawno-Zdrój
Będąc tu, obowiązkowo trzeba zobaczyć piękne budynki pijalni wód mineralnych i hali spacerowej. Pierwsza Hala w Szczawnie-Zdroju powstała w roku 1830, po pożarze tamtej nową (obecną) zbudowano w 1896. Jest to coś ciekawego i stanowczo pięknego. Pijalnia z kolei jest dość młoda, bo z 1996 roku. A to dlatego, że wielokrotnie była ofiarą pożaru. Pierwsza pijalnia w tym miejscu, w pełni drewniana, znajdowała się tu już w XVI wieku.




Niebieskim szlakiem (albo alejką po drugiej stronie hali spacerowej, równoległą do szlaku) idziemy w kierunku południowo-zachodnim. Przechodzimy przed centrum miejscowości, mijamy wiele pięknych, odnowionych kamienic. Niestety po wyjściu z centrum robi się mniej ciekawie – długi odcinek idziemy chodnikami wzdłuż ulic między domami, cały czas lekko pod górkę. W wielu miejscach pięknie widać górujący nad nami cel dzisiejszej wycieczki – najlepiej widać Chełmiec, gdy mijamy cmentarz.

Za cmentarzem i nowym kościołem jeszcze kawałek wiedzie przez cywilizację. Dopiero gdy pokonujemy (cały czas delikatnie pod górkę) Konradów, wchodzimy do lasu. Przed wejściem do lasu jest trochę asfaltowego placu, gdzie prawdopodobnie można zaparkować, żeby skrócić drogę, gdyby chcieć wracać tym samym szlakiem. Na placu tym jest jednak kosz do koszykówki, więc nie wiemy, na ile parkowanie jest tu bezpieczne.
Stromizny na szlaku
Na początku idziemy szeroką drogą niemal po płaskim. Co jakiś czas mijamy krzyże z kolejnymi tajemnicami różańca – na początku tajemnice światła, dalej tajemnice radosne. Mijamy też leśny stawek (ile tu jest komarów!)


Nasz szlak na moment łączy się z czarnym szlakiem. Jednak nie na długo, bo ten czarny wije się daleko z niewielkim nachyleniem. Szlak niebieski jest dużo krótszy, ale za to zaczyna się stromy skrót wąską ścieżką. Tu powinny znajdować się tajemnice bolesne 😉

Znowu wychodzimy na szeroką drogę i łączymy się z czarnym szlakiem. Niestety ponownie nie na długo. Przy drugiej tablicy edukacyjnej „Ekomuzeum wokół Trójgarbu” skręcamy w lewo. I tu uwaga – ścieżka zaczyna się od wejścia na skałę i przekroczenia zwalonego drzewa. I znajduje się m.w. na wysokości oznaczenia o skręcie namalowanego na drzewie, a nie tam, gdzie stoi drogowskaz.


Chełmiec
Do pokonania mamy kolejny stromy odcinek wąską ścieżką. Ale gdy on się kończy, czeka nas niespodzianka – już jesteśmy na miejscu. Naszym oczom najpierw ukazuje się krzyż milenijny, a chwilę potem wiatka, ławki i miejsce na ognisko. Tu koniecznie trzeba zrobić sobie zasłużony postój.

Na końcu polany znajduje się budynek Radiowo-Telewizyjnego Ośrodka Nadawczego Wałbrzych Chełmiec (za zamkniętą bramą) i budyneczek z wieżą widokową. Niestety ten drugi budynek otwarty jest tylko w weekendy w określonych godzinach. Na jego dole jest barek, natomiast wieża widokowa gwarantuje jedyne widoki z tego szczytu. Chełmiec jest mocno zalesiony, więc nic z niego nie widać poza drzewami. Przed wejściem do wieży jest umieszczona skrzyneczka z pieczątką KGP/GOT, a tabliczka z nazwą szczytu jest tuż obok budynku.


Zejście
Jakieś widoki pojawiają się dopiero na zejściu z Chełmca. Na razie trzymamy się czarnego szlaku, który jest bardzo łagodny (pewnie całkiem nieźle można by nim wyjechać na Chełmiec na rowerze).

Na tym szlaku czeka na nas jeszcze jedna niespodzianka – mijamy tu (od ostatniej) kilka stacji bardzo oryginalnej drogi krzyżowej. Stacje to zwykłe kamienne tablice, ale z niezwykłymi napisami. Jest to bowiem Droga Krzyżowa Górniczego Trudu. Górnicza Kalwaria wiedzie z miejscowości Boguszów-Gorce na szczyt Chełmca. Powstała w 2001 roku, żeby złożyć hołd ciężko pracującym i tragicznie zmarłym górnikom. Jest to szczególnie ważne dla młodego pokolenia, które po zamknięciu okolicznych kopalni nie wie, jak trudna to była praca. Kolejne stacje tej drogi krzyżowej opowiadają historię kopalń i górników – pracowali tu nie tylko Polacy, a część górników została zesłana na Syberię.

Droga krzyżowa skręca na Chełmcu Małym. My dalej idziemy jeszcze kawałek tym łagodnym, czarnym szlakiem.

I tu znowu powtórka z rozrywki tylko że w drugą stronę… Z szerokiej, wygodnej drogi skręcamy w lewo na zielony szlak biegnący stromo w dół (taki odpowiednik niebieskiego szlaku do góry). I ponownie zejście nie znajduje się przy drogowskazie a kawałek dalej (trzeba dobrze wpatrzeć się, bo ścieżka jest wyraźnie wydeptana).


Po fragmencie stromizny wychodzimy na czerwony szlak, który po chwili łączy się z naszym „przyjacielem” czarnym szlakiem. W ogóle ten czarny szlak jest bardzo łagodny, ale długi i w serpentynowo-spiralny sposób prowadzi na szczyt – dlatego co chwilę na niego trafiamy. Na tym odcinku spotykamy wielu rowerzystów rozpoczynających swoje wieczorne treningi wjazdu na Chełmiec. Mijamy też miejsca wypoczynku.



Już prawie z powrotem
Bardzo ciekawie robi się, gdy wychodzimy z lasu. Po lewej mamy piękny widok na Trójgarb i Jagodnik. Z kolei z prawej strony znowu w całej okazałości widzimy Chełmiec. Aż się nie chce wierzyć, że dopiero co tam byliśmy!


Dochodzimy do cywilizacji i pierwszych zabudowań Szczawna-Zdroju. Jest tu Dworzysko – dawny folwark Hochbergów (tych z zamku Książ, do nich należało całe uzdrowisko Szczawno). Na powitanie trafiamy na alpaki. Również zabudowania folwarczne (teraz restauracyjno-kawiarniano-hotelowo-stadninowe) są godne uwagi, zwłaszcza wybudowana w alpejskim stylu Szwajcarka.


Z Dworzyska wychodzimy już chodnikiem i spacerujemy wzdłuż Parku Szwedzkiego (albo można przejść przez park). Wychodzimy prosto na Dom Zdrojowy, który powstał w roku 1910 jako ekskluzywny Grand Hotel, a jego wnętrza projektowała sama księżna Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless z zamku Książ.

Ostatnie metry prowadzą nas do punktu startowego pod pijalnię wód mineralnych. Na zakończenie wędrówki przeczytać można cytat na pomniku Gerharda Hauptmanna, niemieckiego noblisty z 1912 roku, który urodził się właśnie w Szczawnie-Zdroju.

Do zobaczenia na kolejnym smoczym szlaku!
Wesprzyj Smoka na Suppi lub postaw kawę!
