A może by tak wsiąść na rower i jechać na południe od Krakowa? W ten sposób dojeżdżamy po górkach do Dobczyc.
| Rodzaj trasy: | pętla |
| Szlak: | brak szlaku + fragmenty różnych lokalnych szlaków + fragment Velo Raba |
| Liczba kilometrów: | 76km |
| Trudność: | średnia (trochę przewyższeń) |
| Przewyższenia: | 840 m ↑ 840 m ↓ |
| Podłoże: | głównie asfalt, fragment po bruku, fragment po ubitej ziemi |
| Drogi: | głównie drogi o małym, średnim i dużym natężeniu ruchu, ścieżki rowerowe, ścieżki leśne |
| Atrakcje dodatkowe: | zapora w Dobczycach, zamek w Dobczycach, skansen |
| Ślad GPX |
Kraków – Świątniki Górne – Siepraw
Wycieczkę rozpoczynamy w centrum Krakowa, więc najpierw musimy się z niego wydostać. Trasa może nie jest najbardziej optymalna pod względem odległości, ale za to najbardziej bezpieczna – aż do Pogórza Duchackiego jedziemy głównie ścieżkami rowerowymi. Następnie wjeżdżamy na lokalne uliczki, a hitem jest ulica prowadząca już do Swoszowic. Nazywa się Podgórki i nazwa idealnie obrazuje stan faktyczny 🙂
Dalsza droga to jazda drogami z samochodami – ale w sobotę rano dużego ruchu nie ma, więc nie jest źle. Cały czas naprzemiennie podjeżdżamy pod górki i z nich zjeżdżamy, cały czas asfaltem. W Świątnikach tylko gorzej, bo tu przejeżdżamy przez samo centrum i jest bardzo dużo aut, wszyscy jadą na zakupki (wodę udało nam się kupić dopiero w małym sklepiku, bo wszędzie indziej kolejki taki, że rezygnowaliśmy).
Mniej więcej od Sieprawia pojawiają się w oddali ładne widoczki na Beskidy – widać np. Górę Chełm.

Zapora w Dobczycach
Po kolejnych mniejszych i większych drogach docieramy do Dobczyc i wjeżdżamy pod zaporę. Jest tu zakaz wjazdu, ale można nią przejść na drugą stronę w stronę zamku.



Zamek w Dobczycach
Z zapory na zamek można podjechać nowym podjazdem-kładką. Już przy samym zamku pojawiają się schody, ale i je można obejść – wystarczy przejechać fosą pod mostem zamkowym.
Jest to zamek królewski, najprawdopodobniej z XIV wieku.


Tuż obok zamku znajduje się też niewielki skansen: Skansen Drewnianego Budownictwa Ludowego z okolic Dobczyc i Myślenic, który jest częścią Muzeum Regionalnego w Dobczycach.


Będąc tutaj warto też podejść po schodkach wyżej na Górę Zamkową. Są tu ławeczki, na których można odpocząć z pięknym widokiem na zamek i Jezioro Dobczyckie.


Po odpoczynku zjeżdżamy dalej. Mijamy kościół i trafiamy na fragment murów miejskich i basztę, na którą można wejść. Jest stąd widok na miasto i fragment jeziora.




Dobczyce miasto
Same Dobczyce to bardzo sympatyczne miasteczko. Rynek tworzy główna ulica z licznymi sklepami i punktami usługowymi.


Znaleźć tu też można kozę – podobno symbol Dobczyc nawiązujący do wypasu tych zwierząt. Na jednym ze skwerków skryty w roślinności znajdujemy też jakiś dziwny kamienny pomnik.


Korzystając z tego, że znajdujemy na Rynku w Dobczycach kawiarnię, zatrzymujemy się na kawę. Ale jak tu się nie skusić na tak ładnie wyglądające pankejki? Tylko niestety strasznie słodkie.

Z Rynku wyjeżdżamy małymi uliczkami między domami. Zbliżamy się do Raby i wjeżdżamy na elegancki fragment trasy Velo Raba. Asfalcik na wale jest tu niemal jak na WTRze. Szkoda tylko, że tak krótko – ten piękny fragment kończy się pod mostem im. Grzegorza Stecha.

Powrót
Przejeżdżamy przez most na drugą stronę Raby. Droga na wprost przez Dziekanowice to jazda bardzo uczęszczaną trasą z wieloma samochodami – w dodatku na początku stromo pod górę. Decydujemy się na skręt w prawo. Początkowo da się tu jechać wzdłuż drogi wydeptaną ścieżką po trawie. Niestety w końcu jesteśmy zmuszeni do jazdy normalnie drogą – z pędzącymi samochodami. Nie jest tu przyjemnie, oj nie jest. W Kunicach skręcamy w lewo i trafiamy w inny świat: spokojne drogi z pojedynczymi autami. I znowu sporo górek!
Przed Sułowem wjeżdżamy na lokalny szlak rowerowy, gdzie jest jeszcze bardziej spokojnie (ale też stromiej!), po czym wjeżdżamy do lasu. Ten fragment ścieżkami MTB (ale bardzo łagodnymi!) przed Biskupicami niedaleko Bukowej Góry to jedyny odcinek leśny dzisiaj. Wyjątkowo przyjemny!

Dalej znowu jedziemy asfaltem zwykłymi drogami – głównie takimi lokalnymi wiejskimi/osiedlowymi, tylko raz trafiamy na fragment wyjątkowo ruchliwej dużej drogi. A od Brzegów wskakujemy na WTR i wałem Wisły wracamy do Krakowa.
Wyszła wycieczka mocno naokoło, ale jak na jazdę zwykłymi drogami, to (z wyłączeniem małych ruchliwych fragmentów) bardzo przyjemna. Może zamiast „do Dobczyc” należałoby ją raczej nazwać „dookoła Wieliczki”? 🙂
Do zobaczenia na kolejnym smoczym szlaku!
Wesprzyj Smoka na Suppi lub postaw kawę!
