Piękna pogoda zachęca do górskich wędrówek. Tylko dokąd się wybrać? Może Rusinowa Polana? A może Hala Gąsienicowa i Murowaniec? A może oba razem?
| Rodzaj trasy: | z punktu A do punktu B |
| Szlak: | zielony + niebieski + żółty |
| Liczba kilometrów: | 16 km |
| Trudność: | średnia (głównie przez głęboki śnieg i śliskie odcinki) |
| Przewyższenia: | 900 m ↑ 900 m ↓ |
| Schroniska: | schronisko PTTK Murowaniec |
| Atrakcje dodatkowe: | widoki na Tatry i nie tylko |
| Trasa: | Wierch Poroniec – Rusinowa Polana – Gęsia Szyja – Waksmundzka Rówień – Hala Gąsienicowa – Boczań – Kuźnice |
| Szczyty: | Goły Wierch (1206 m n.p.m.), Gęsia Szyja (1498 m n.p.m.), Diabełek (1470 m n.p.m.), Boczań (1224 m n.p.m.) |
| Pasmo górskie: | Tatry |
| GOT: | 24 punkty |
Na Rondzie Jana Pawła II w Zakopanem niedaleko skoczni łapiemy busa jadącego do Morskiego Oka. Koszt przejadu to 15 zł od osoby (dzieci do lat 4 za darmo). Po ponad 20 minutach docieramy na przystanek przy parkingu Wierch Poroniec. Tu wchodzimy na szlak.
Rusinowa Polana
Idziemy zielonym szlakiem. Aktualnie są tu fragmenty ośnieżone i lekko oblodzone, ale sporo osób idzie bez raczków i dają radę. Idzie się ok 1 godzinę łagodnie pod górę, szlak jest łatwy (nawet z wózkiem można) i już po chwili zaczynają się pierwsze widoki.



W końcu docieramy na Rusinową Polanę – jest to przepiękne miejsce leżące między Gołym Wierchem a Gęsią Szyją – częściowo na zboczu tego drugiego wzniesienia. Leży na wysokości 1180–1300 m n.p.m. Jest tu bardzo dużo ławek i miejsc, gdzie spokojnie można usiąść. A usiąść warto, a wręcz trzeba – rozciąga się stąd szeroka panorama na Tatry Wysokie (Gerlach, Rysy, Mięgusy). Mimo dużej liczby turystów, nie ma tu (dziś) tłoku, bo polana jest duża.


Po odpoczynku na Rusinowej Polanie idziemy dalej przed siebie zielonym szlakiem. Są tu drewniane dość strome schody wzdłuż polany, więc co jakiś czas warto się zatrzymać i obejrzeć za siebie. Jest tu pięknie.




Docieramy do granicy lasu – czeka nas jeszcze ok 1km wędrówki dość stromą ścieżką. Teraz na dodatek przykrytą śniegiem i śliską. Mimo to mało kto idzie w raczkach (w nich idzie się bardzo komfortowo).
Gęsia Szyja
Mimo tego dość stromego podejścia, warto tu się wybrać. Gęsia Szyja to bardzo charakterystyczna skała (a raczej kilka skał). Jej najwyższa część sięga do 1489 m n.p.m. Swoim usytuowaniem, wyglądem i trudnością zdobycia można ją trochę porównań do Sarniej Skały przy ścieżce nad reglami. Koniecznie trzeba się tu zatrzymać pooglądać widoki. Jest bardzo nasłoneczniona, więc śnieg, który towarzyszył nam na podejściu w lesie, tu stopniał.



Zejście z Gęsiej Szyi wiedzie wąskimi schodkami – w dalszej części schody się rozszerzają. Po lewej stronie mamy skałę Gęsiej Szyi, po prawej z kolei jest widok na północy-zachód. W oddali widać Babią Górę. Co ciekawe, od Gęsiej Szyi, na której było sporo ludzi, idziemy dalej sami.


Rówień Waksmundzka i zielony szlak
Kawałek za Gęsią Szyją schodzimy na Waksmundzką Rówień. Od tego momentu przez najbliższe kilka godzin towarzyszyć nam będzie dużo (coraz więcej) śniegu. Wschodzimy na zielony szlak w kierunku Hali Gąsienicowej.


Przez bardzo długi czas idziemy całkiem sami. Ścieżka jest przetarta, widać, że ludzie tędy wędrują, jednak trzeba uważać, bo można zapaść się w śnieg nawet po biodra.

Na trasie czeka na nas niespodzianka – lawinisko. Zeszłotygodniowa lawina naniosła tu mnóstwo śniegu i powaliła drzewa. Szlak jest niewidoczny, idziemy po czyichś śladach, żeby obejść lawinisko i wrócić na szlak. Zapadamy się w śniegu bardzo, a na dodatek musimy wspomagać się gps-em, żeby jak najszybciej odnaleźć naszą trasę.


Długi czas idzie się dość łagodnym szlakiem, a jedyną trudność sprawia śnieg. W lecie musi tu być bardzo przyjemnie. Dopiero gdy po lewej pojawia się Mała Koczysta, zaczyna się robić bardziej stromo.

Dalej zielony szlak skręca mocno w prawo (na wprost wiedzie szlak czarny łącznikowy na Krzyżne) i dalej trasersem wzniesienia, potem trochę w dół.




Docieramy do połączenia ze szlakiem żółtym. Pokonujemy mostek i ponownie pniemy się do góry. Wychodzimy z lasu przy budynkach na drogę czarnego szlaku z Brzezin do Murowańca. Ostatnie metry więc pokonujemy w całkiem innych warunkach – zamiast wąską ścieżką w zapadającym się śniegu, to szeroką, łagodną drogą bez ani krzty śniegu.


Hala Gąsienicowa i Murowaniec
Dochodzimy do schroniska PTTK Murowaniec na Hali Gąsienicowej. Zgodnie z tradycją zamawiamy szarlotkę – tu jest w wersji z sosem owocowym i śmietanką. Co istotne, po remoncie są tu dwa bary – jeden jedzeniowo-deserowo-kawowy, a drugi (na wprost) piwny. Na ladzie tego piwnego leży pieczątka.


Ze schroniska na samą Halę Gąsienicową trzeba kawałek podejść. Przy Betlejemce robimy oczywiście obowiązkowe zdjęcia – tu jest przecież przepięknie! Szałasy i chaty na Polanie Chochołowskiej są bardzo charakterystyczne, ale te tutaj chyba są znane jeszcze bardziej.




zejście do Kuźnic
Przechodzimy dalej niebieskim szlakiem przez Królową Rówień do Przełęczy Między Kopami.

Tutaj trzeba podjąć decyzję: schodzimy przez Boczań czy przez Dolinę Jaworzynki. Decydujemy się na Boczań, a więc skręcamy w prawo dalej trzymając się koloru niebieskiego. Najpierw jednak zatrzymujemy się jeszcze, żeby popodziwiać Giewont.


Droga niebieskim szlakiem do Kuźnic wiedzie najpierw otwartym terenem przez Skupniów Upłaz, po czym wchodzi się w las. Gdzieś na wysokości 1200 m n.p.m. śnieg zaczyna znikać, a jego miejsce zastępuje trochę błota i kamienie.

Łączymy się z zielonym szlakiem (z Kuźnic na Nosal), skręcamy w lewo i już po chwili jesteśmy w Kuźnicach. Tu można wsiąść w busa (5zł od osoby) lub autobus (bilet normalny 6zł). My wybieramy jeszcze spacer ulicą Przewodników Tatrzańskich aż do Ronda Jana Pawła II, na którym wsiadaliśmy do busa. Dzięki temu po drodze możemy jeszcze podziwiać ładnie oświetlony zachodzącym słońcem Nosal.

Czy było warto? Stanowczo! Czy było łatwo? Ze względu na śnieg, nie szło się dziś zbyt łatwo, jednak w lecie bez śniegu spokojnie możecie rozważyć taką trasę. Na pewno dostarczy wielu pozytywnych wrażeń! Do zobaczenia na kolejnym smoczym szlaku!
Wesprzyj Smoka na Suppi lub postaw kawę!
