Jedyne pasmo górskie w województwie opolskim Góry Opawskie i jego najwyższy szczyt Biskupia Kopa wydają się być niepozorne, a potrafią nieźle zaskoczyć.
| Rodzaj trasy: | pętla |
| Szlak: | czerwony + żółty + niebieski |
| Liczba kilometrów: | 11,5km |
| Trudność: | łatwa |
| Przewyższenia: | 640 m ↑ 640 m ↓ |
| Schroniska: | Górski Dom Turysty Pod Biskupią Kopą |
| Atrakcje dodatkowe: | wieża widokowa na Biskupiej Kopie, Gwarkowa Perć |
| Trasa: | Jarnołtówek – Biskupia Kopa – Przełęcz Pod Biskupią Kopą – Dom Turysty – Piekiełko – Gwarkowa Perć – Jarnołtówek |
| Szczyty: | Grzebień (769 m n.p.m.), Biskupia Kopa (890 m n.p.m.) |
| Pasmo górskie: | Góry Opawskie |
| GOT: | 19 punktów |
Auto zostawiamy na dość dużym, bezpłatnym parkingu w Jarnołtówku Bolkowicach niedaleko Ziemowita. Na parking trzeba podjechać pod górę od centrum wsi dość wąską drogą. Alternatywą jest mniejszy parking na dole przy głównej drodze niedaleko kościoła.
Z parkingu musimy się trochę cofnąć, żeby wejść na czerwony szlak. W tym miejscu jednak wchodzimy od razu do lasu. Idzie się przyjemnie wąską ścieżką między drzewami. Jest tu dość stromo, mimo to na pierwsze widoki (za plecami) musimy trochę poczekać.


Charakterystyczny punkt na trasie to szczyt Grzebień – jest zalesiony, bez widoków, ale jest na nim tabliczka z nazwą.

Natomiast dosłownie kawałek za nim trafiamy na ruiny i pierwsze fajne widoki w kierunku północno-zachodnim.


Biskupia Kopa
Na skrzyżowaniu droga robi się szersza. Tu pojawia się też sporo rowerzystów (i w ogóle ludzi, wcześniej szliśmy całkiem sami). Z ładnymi widokami docieramy na Biskupią Kopę. Najpierw, tuż przed szczytem, po polskiej stronie znajdujemy wiatkę i miejsce na ognisko oraz tabliczkę z nazwą szczytu.

Idziemy dalej i tu czeka na nas pierwsza niespodzianka – murowana wieża widokowa im. Franciszka Józefa. Wieża jest czeska, koszt wejścia to 50 koron. A wchodzi się na nią wąskimi, krętymi schodami.


Ale naprawdę warto! Widoki na wszystkie strony Świata są tego warte stanowczo! Dodatkowym plusem są zdjęcia panoramiczne z podpisanymi widocznymi szczytami i miejscowościami. To zawsze jest pomocne, zwłaszcza gdy – tak jak my teraz – kompletnie nie zna się danych terenów.


Oprócz wieży na Biskupiej Kopie znajdują się też liczne ławeczki, altanka (przy altance jest skrzynka z pieczątką KGP/GOT), a także baraczek z pamiątkami i przekąskami. Są tu też budynek nieczynnej poczty czeskiej i ruiny budowanego czeskiego schroniska. Co ciekawe, budowa zaczęła się w 2000 roku i nie została dokończona, więc ruiny są całkiem świeże. A szkoda: bez ruin byłoby tu ładniej, a gdyby schronisko powstało, można by przetestować szarlotkę i kawę 🙂
Idziemy dalej granicą polsko-czeską. Przy Krzyżu Pojednania trafiamy na piękny widok w stronę Czech. W stronę Polski pojawiają się natomiast oznaczenia, że znajdujemy się na terenie Parku Krajobrazowego Góry Opawskie.


Czerwony szlak skręca tu w lewo wciąż wzdłuż granicy, więc i my skręcamy. Schodzimy po kamieniach wąską ścieżką trochę między drzewami, a trochę z widokami na okolicę. Docieramy do Przełęczy pod Kopą, na której są ławeczki. Skręcamy w lewo w szutrową „autostradę”. Trochę dajemy się zaskoczyć, gdy okazuje się, że zamiast schodzić, my znowu drałujemy delikatnie pod górę.
Górski Dom Turystyczny Pod Biskupią Kopą
Docieramy do schroniska. Jest to Górski Dom Turystyczny Pod Biskupią Kopą. Jest bardzo ciekawy, bo przed wejściem znajduje się dużo drewnianych rzeźb. Robi bardzo dobre wrażenie. Dodatkowo okazuje się, że w ten weekend akurat odbywa się tu koncert panów z zespołu Wiekowe Baszty. Z przyjemnością zasiadamy więc, żeby posłuchać górskich gitarowych ballad. Do pełni szczęścia brakuje tylko szarlotki (nie ma jeszcze) lub chociaż naleśników z serem (też nie ma jeszcze). Kończymy więc jedynie z kawą (ale trzeba przyznać, że smaczną).



W środku schroniska wiszą krawaty – lokalna wesoła tradycja ucinania krawatów każdemu, kto w takim by się tu pojawił. W Sali Kominkowej przeczytać możemy bowiem:
“Oświadcza się wszem, wobec i każdemu z osobna,
Że kto na Kopę w krawacie wejdzie, temu hańba okropna,
Albowiem każdy prawdziwy wie turysta,
Że krawat w górach to bzdura oczywista.”

Przed schroniskiem i obok jest dużo ławek, a w sezonie przy ładnej pogodzie prawdopodobnie otwarty tu jest dodatkowy bar. Obok stoją dyby i głaz. Wiąże się z nim legenda o Ludoszy.

Spod schroniska schodzimy dalej żółtym szlakiem przez las ścieżką Langego, która szybko zamienia się w szeroką drogę. Przy tabliczce „Droga Amalii nad Anusią” bądźcie czujni, jeśli chcecie dalej wędrować szlakiem. Prosto wiedzie fajna droga (którą też można iść, aby pomijając kolejne atrakcje), natomiast szlak skręca ostro w prawo i zamienia się w wąską ścieżkę. Ale tylko na chwilę.

Atrakcje ekstra: Piekiełko i Gwarkowa Perć
Na dużym rozdrożu schodzimy z szerokiej drogi w prawo, dalej żółtym szlakiem. Następnie skręcamy zgodnie ze szlakiem w lewo – tu trzeba uważać, bo oznaczenie jest kiepskie i nie do końca wiadomo, jak iść – ścieżką pod górkę. Pierwsza z dodatkowych atrakcji to Piekiełko – bardzo ciekawa formacja skalna.

Jako że zaparkowaliśmy na górze Jarnołtówka, cofamy się po swoich śladach (parking już jest blisko). Nie idziemy jednak prosto do samochodu, a jeszcze podchodzimy kawałek w drugą stronę niebieskim szlakiem. Szlak się obniża, potem czeka nas podchodzenie, ale naprawdę warto. Dochodzimy bowiem do zupełnie niespodziewanej tu atrakcji: Gwarkowej Perci. Szlak niebieski jest poprowadzony przez ścianę wyrobiska górniczego w danym kamieniołomie po 11-metrowej drabinie. Jest to wyjątkowo ciekawe miejsce, więc nie żałujemy, że tu podeszliśmy „przejść po drabinie”.

Na koniec musimy znowu się cofnąć i obok polany z ławeczkami dochodzimy szybko na parking. Góry Opawskie są niepozorne, ale jak się okazuje, potrafią nieźle zaskoczyć swoimi atrakcjami!
Do zobaczenia na kolejnym smoczym szlaku!
Wesprzyj Smoka na Suppi lub postaw kawę!
