Nawet jeśli ktoś nigdy nie był w Bieszczadach, to na pewno słyszał o bieszczadzkich Połoninach. Połonina Caryńska i Wetlińska to absolutnie najbardziej obowiązkowe destynacje turystyczne w tych górach.
| Rodzaj trasy: | od punktu A do B |
| Szlak: | czerwony + żółty |
| Liczba kilometrów: | 24 km |
| Trudność: | średnia |
| Przewyższenia: | 1349 m ↑ 1369 m ↓ |
| Schroniska: | schron turystyczny Chatka Puchatka 2 |
| Atrakcje dodatkowe: | widoki na Połoniny |
| Trasa: | Ustrzyki Górne – Połonina Caryńska – Brzegi Górne – Połonina Wetlińska – Wetlina |
| Szczyty: | Połonina Caryńska (1230-1297 m n.p.m.), Hasiakowa Skała (1232 m n.p.m.), Osadzki Wierch (1253 m n.p.m.) |
| Pasmo górskie: | Bieszczady |
| GOT: | 33 punkty |
Proponowana przez nas dzisiaj wycieczka spokojnie może być zrealizowana na dwa razy: osobno połonina Wetlińska i osobno Połonina Caryńska. Również kierunek pokonywania połonin może być odwrotny, u nas o kierunku zadecydowały możliwości transportowe.
Połonina Caryńska
Na Połoninę Caryńską wkraczamy w Ustrzykach Górnych. Na końcu jednego z parkingów jest punkt kasowy z biletami wstępu do BPN, a zaraz przy nim wejście na szlak. Początkowo idzie się między krzakami po brukowanej ścieżce, ale już po chwili bruk znika i wchodzimy do lasu. Nie jest łatwo, miejscami jest wręcz bardzo stromo.

Po wyjściu z lasu przed sobą widzimy już połoniny. Im wyżej jesteśmy, tym więcej możemy zobaczyć wokół. Pięknie prezentuje się stąd Tarnica.


Połonina Caryńska to właściwie całe pasmo, jednak dwa wierzchołki są szczególnie wyróżnione (pod tą samą nazwą). Jeden szczyt Połoniny Caryńskiej ma 1234m n.p.m. i oprócz czerwonego szlaku, którym my idziemy, wchodzi na niego zielony szlak od Koliby.


Widoki tu są przecudowne. Łatwo można rozpoznać nie tylko Tarnicę, ale też Wielką i Małą Rawkę, Dział i pasmo graniczne. W dole błyszczą się samochody na parkingu na Przełęczy Wyżniańskiej.




Idziemy przez połoninę aż do miejsca, gdzie zielony szlak skręca w lewo kierując się w dół właśnie na Przełęcz Wyżniańską, a dalej na Małą Rawkę. My trzymamy się szlaku czerwonego i idziemy na najwyższy punkt Połoniny Caryńskiej (1297 m n.p.m.). Widoki stąd są równie przyjemne.


W wielu miejscach tutaj jak i na innych szlakach znajdują się barierki BPN i tabliczki o zakazie schodzenia ze szlaku.

Zejście czerwonym szlakiem do Brzegów Górnych może zaskoczyć – jest tu bardzo stromo i łatwo się poślizgnąć na luźnych kamyczkach. Trzeba więc bardzo uważać, a jednocześnie mieć oczy dookoła głowy, żeby nie przegapić kolejnych pięknych widoczków.


Po zejściu z połoniny, ponownie trafiamy do lasu. Jest tu już trochę mniej stromo, ale wciąż zdarzają się podstępne fragmenty. Szczególnie ciekawa jest sama końcówka tego odcinka, gdy trafiamy do wąwozów przed Brzegami Górnymi. Czekają tu na nas schodki, mostek, a nawet przechodzenie przez brud.

Brzegi Górne
W Brzegach można iść dalej prosto na Połoninę Wetlińską czerwonym szlakiem. Można tu też zakończyć wycieczkę i wsiąść do jednego z licznie przyjeżdżających tu i parkujących busów. A można skręcić w prawo do oddalonego o 200 m sklepiku. My wybieramy tę trzecią opcję – koniecznie musimy zatroszczyć się o zapas wody. Upał na Połoninie Caryńskiej dał się we znaki i bukłaki są już prawie całkiem puste.
Połonina Wetlińska
Wejście na Połoninę Wetlińską od strony Brzegów Górnych przypomina wejście na Połoninę Caryńską od strony Ustrzyk Górnych. Wkraczamy w las i robi się coraz bardziej stromo. Natrafiamy na kilka ciągów schodów i cały czas pniemy się do góry.


I cały czas coraz bliżej do schronu Chatka Puchatka! Jeszcze go nie widać, ale jesteśmy coraz bliżej.


Po drodze musimy pokonać jeszcze kilka malowniczych skał.


I w końcu dochodzimy do Chatki Puchatka 2 – po remoncie schron jest większy, a nawet ma dostęp do prądu z fotowoltaiki. A u dołu przed chatką jest sporo ławek i ławeczek. Niestety też jest tu dziś bardzo dużo ludzi, więc nawet nie próbujemy stawać w kolejce, żeby testować połonińską szarlotkę. Następnym razem wrócimy do szarlotkowego rankingu.




Nad schroniskiem jest platforma widokowa z widokiem na północ, a poniżej budynku jest panorama na wschód (pewnie jest też taka na południe, a może nawet na zachód, ale tych nie znaleźliśmy).


Ruszamy w dalszą wędrówkę. Cały czas ścieżką przez połoniny. Może i opis tej marszruty nie jest długi, ale sama droga jest dość długa. Nie jest męcząca i trudna, jest po prostu długa.


Najpierw musimy pokonać (po schodach) Osadzki Wierch ze skałą z cudownym widokiem.


Dalej jest już z górki, ścieżka robi się szersza, aż dochodzimy do bardziej zielonych terenów. Tu wąską ścieżką przechodzimy przez krzaki i wzdłuż niewysokich drzew.


Ostatnim charakterystycznym punktem na Połoninie Wetlińskiej dzisiaj jest dla nas Przełęcz Orłowicza. Tu skręcamy w lewo na żółty szlak do Wetliny. Dalszy fragment szlaku czerwonego na Smerek i szlak czarny do Jaworca poznamy lepiej za kilka dni.


Zejście do Wetliny przebiega przez las i nie ma tu bardzo stromych fragmentów. Idzie się bardzo przyjemnie, a nawet są tu odważni, którzy zbiegają.

Wetlina
W końcu dochodzimy co cywilizacji. I teraz pytanie: gdzie jemy jakiś obiad? Bo to, co będziemy jeść, jest pewne: naleśniki z borówkami. W Schronisku Aniołów z naleśnikami gigant jest mega kolejka i pełne obłożenie stolików (przez 5 minut czekania nic się nie ruszyło), więc odnajdujemy Chatę Wędrowca w jej nowej lokalizacji. Naleśniki z jagodami to idealne zakończenie naszej dzisiejszej bieszczadzkiej przygody.


Do zobaczenia na kolejnym smoczym szlaku!
Wesprzyj Smoka na Suppi lub postaw kawę!
