Dzisiaj poznajemy najbardziej znane nadmorskie miasto w Polsce czyli Gdańsk: jego turystyczne, plażowe, historyczne i spokojne oblicze.
| Rodzaj trasy: | pętla z dojazdem do niej |
| Szlak: | EuroVelo 10, R10 |
| Liczba kilometrów: | 46 km |
| Trudność: | łatwa |
| Przewyższenia: | 510 m ↑ 550 m ↓ |
| Podłoże: | asfalt, płyty betonowe, piasek, szutry |
| Drogi: | wały Wisły, drogi o małym, średnim i dużym natężeniu ruchu, ścieżki rowerowe |
| Atrakcje dodatkowe: | Pruszcz Gdański, Gdańsk (stare miasto, Motława, muzeum II wojny światowej, plaża, Katedra Oliwska) |
| Ślad GPX |
Jak już wiecie, nie znaleźliśmy sensownego noclegu w Gdańsku (łóżko w pokoju wieloosobowym w hostelu za 200zł i to bez miejsca na rowery nas nie urządza), a więc zatrzymujemy się w Pruszczu Gdańskim. W ciągu dnia okazuje się, dlaczego tak się stało – w ten weekend w Gdańsku odbywają się juwenalia, koncert Iglesiasa (to on jeszcze żyje?) i jeszcze jedno większe wydarzenie.
Od Pruszcza do samego Gdańska prowadzi bardzo fajny CPR wzdłuż kanału Raduni. Jest to co prawda ok 10km, ale jedzie się bezpiecznie i szybko, a to najważniejsze. Ruszamy więc do Gdańska!

Główne Miasto
Na początek trafiamy oczywiście do Głównego Miasta. Przejeżdżamy przy Bramie Wyżynnej i Katowni pod imponującą Bramę Złotą – początek Drogi Królewskiej.


Tu trafiamy już na ulicę Długą – odpowiednik naszej Floriańskiej. Mimo wczesnej pory jest tu już sporo turystów, ale szczęśliwie da się jechać. Nie wiadomo też, gdzie się patrzeć, bo wszędzie tu jest pięknie. Kamienice zachwycają podobnie jak w Toruniu (choć te są inne niż tamte).


Na Długim Targu obowiązkowy postój pod fontanną Neptuna. Długi Targ to reprezentacyjny plac będący przedłużeniem ulicy Długiej – razem tworzą główną oś Gdańska, czyli Drogę Królewską. Tuż przed niezwykle reprezentacyjnym Dworem Artusa (było to miejsce spotkań patrycjatu i kupców) stoi symbol Gdańska z XVII wieku – Neptun.

Kolejno przejeżdżamy na ul. Mariacką – bardzo charakterystyczną ulicę Gdańska, gdzie wszystkie kamienice mają schodki do wejścia, więc sprzedawcy bursztynu, których tu jest mnóstwo, rozkładają swoje stoliki na samej ulicy.


Ulicą Mariacką docieramy oczywiście do Bazyliki Mariackiej. Ta ogromna, ceglana, gotycka świątynia była budowana przez 150 lat (koniec budowy w 1502 roku). W środku jest bardzo jasno – tak całkiem inaczej niż w naszym kościele Mariackim. Będąc w środku koniecznie trzeba zobaczyć zegar astronomiczny z XV wieku, ołtarze i gwiaździste sklepienia.


A na koniec pobytu w samym centrum Gdańska trafiamy na ulicę Piwną, pełną kawiarni, restauracji i klubów., Nic więc dziwnego, że wstępujemy tu do jednego z ogródków na kawę. Jaki cudny łabędź!


Nad Motławą
Przedostajemy się nad Motławę. Ile tu jest ludzi!

Szybko więc uciekamy na Most zielony na Wyspę Spichrzów i dalej. Wjeżdżamy na Ołowiankę – stąd jest ekstra widok na stary żuraw.

Dalej mijamy Narodowe Muzeum Morskie i trafiamy na napis „Gdańsk”.

Teraz już tylko jeszcze jedna kładka i jeden most, jesteśmy rzut beretem od Muzeum II Wojny Światowej.
Muzeum II wojny światowej
Muzeum II Wojny Światowej jest ciekawe, choć na wstępie trzeba podkreślić, że (zgodnie z przewidywaniami) ciężkie w odbiorze. Ekspozycje są zrobione bardzo nowocześnie i na światowym poziomie, tylko po prostu tematyka jest ciężka.

W pierwszej sali na samym początku audioguide mówi, że zwiedzanie potrwa około 2 godziny – my spędzamy tu 3,5 godziny i to od połowy już mocno przyspieszamy. Całość zaczyna się od pokazania nastrojów przedwojennych na świecie. Spacerujemy też uliczką polskiego miasta.


Dalej poznajemy różne aspekty wojny – jej początek, bombardowania, terror, opór, życie codzienne. W jednej z sal jest samolot, a w innej podobno (teraz jest zamknięta) czołg. Gdyby chcieć oglądać w całości wszystkie prezentowane tu filmiki i czytać wszystko dokładnie, należałoby tu spędzić pewnie cały dzień.


W ostatnich salach pokazane są skutki i konsekwencje wojny – zarówno na poziomie polityczno-geograficznym, jak i na poziomie życia zwykłych ludzi. Przechodzimy przez ulicę zniszczonego miasta.

W stronę morza
Wracamy do lżejszych klimatów, ba bardziej wakacyjnych. Zbliżamy się w stronę morza. Po drodze mijamy stocznię gdańską – tu z kolei jest muzeum Solidarności, które podobno też warto jest zobaczyć, ale nie mamy już czasu na to (pewnie też trwałoby to kilka godzin).

Kierujemy się pod latarnię morską w Gdańsku. Jednocześnie możemy tu zobaczyć ujście Martwej Wisły do Bałtyku (takie zakończenie WTR skoro nie dotarliśmy tym razem do ujścia prawdziwej Wisły przez konieczność noclegu w Pruszczu). Na drugim brzegu Martwej Wisły widać Westerplatte – tam byliśmy 2 lata temu, jadąc R10 na Mierzeję Wiślaną i dalej Green Velo.


W Brzeźnie wjeżdżamy na super ścieżkę rowerową – jest niemal jak na rowerowej autostradzie. Podchodzimy oczywiście na plażę, a kawałek dalej na molo w Brzeźnie.


Gdańsk – Oliwa
Dalej jedziemy fajnie tą rowerową autostradą. Od morza zjeżdżamy do Parku Ronalda Regana i dalej w miarę możliwości innymi parkami i skwerami docieramy do Oliwy.
Najpierw wchodzimy do Katedry Oliwskiej. To gotycka bazylika cysterska, znana przede wszystkim ze słynnych organów, ale też z tego, że jest najdłuższą świątynią w Polsce (107 metrów długości).



Po wyjściu z katedry trafiamy do parku Oliwskiego. Jest to bardzo duży park na terenie dawnego ogrodu Cystersów niczym ogród botaniczny. W jego centrum znajdujemy bardzo ładny Pałac Opatów, a kawałek dalej palmiarnię. Szkoda że robi się już późno, bo chętnie byśmy tu dłużej pospacerowali.


Góra Gradowa
W drodze powrotnej wjeżdżamy jeszcze na Górę Gradową. Jest to wzgórze o zawrotnej wysokości 46 m n.p.m., obecnie najlepsze miejsce widokowe na miasto, a pierwotnie część umocnień miejskich. Znajdował się tam kiedyś Bastion Jerozolimski, a obecnie działa tam Hevelianum (centrum nauki i kultury) oraz park z fragmentami fortyfikacji.

Warto wyjść/podjechać na najwyższy punkt góry pod Krzyż Milenijny (16,5m wysokości). Roztacza się stąd super widok na cały Gdańsk.


Heweliony
Zwiedzając Gdańsk, nie sposób prędzej czy później nie natknąć się na figurki lwa Heweliona. My znajdujemy ich kilka, a ich opis i lokalizację znajdziecie tutaj.


Do zobaczenia na kolejnym smoczym szlaku! Wesprzyj Smoka na Suppi lub postaw kawę!
