Dzisiaj przed nami krótka trasa. Musimy zdążyć przed zamknięciem na zamek w Kwidzynie, bo naprawdę warto go zwiedzić.
| Rodzaj trasy: | długodystansowa |
| Szlak: | Wiślana Trasa Rowerowa, Po Dolinie Wisły, Euroroute R1, EuroVelo 9 |
| Liczba kilometrów: | 47km |
| Trudność: | łatwa |
| Przewyższenia: | 730 m ↑ 680 m ↓ |
| Podłoże: | asfalt, szutry, ubita ziemia, piaski, płyty betonowe |
| Drogi: | drogi o małym i średnim natężeniu ruchu, drogi leśne |
| Atrakcje dodatkowe: | Twierdza Grudziądz, Zespół Parków Krajobrazowych nad Doliną Wisły, Góry Łosiowe, Kwidzyn (zamek krzyżacki) |
| Ślad GPX |
Grudziądz i Twierdza Grudziądz
Większość atrakcji w Grudziądzu zobaczyliśmy już wczoraj podczas wieczornego spaceru. Teraz wyjeżdżamy z miasta szlakami WTR i R1 wzdłuż spichlerzy – to właśnie z tej strony robią one największe wrażenie, bo czuć ich majestat!


Zaraz za Grudziądzem wjeżdżamy między tereny wojskowe i tereny dawnej Twierdzy Grudziądz. Niestety tu musimy obejść się ze smakiem, bo Cytadela jest w rękach żołnierzy i na jej teren można wejść zwiedzać tylko 2 razy w roku. Spóźniliśmy się tylko kilka dni, bo zwiedzać można 3 maja (i drugi raz 11 listopada). Szkoda, ale całkiem stratni nie jesteśmy – w ramach rekompensaty podjechaliśmy do jednego z okolicznych fortów tworzących Twierdzę Grudziądz. Mając w pamięci kiepski stan wielu z fortów Twierdzy Kraków, bardzo zaskoczył nas tak dobrze zachowany (i łatwo dostępny z leśnej ścieżki) Fort Parski.


Góry Łosiowe
W Zakurzewie trafiamy w rejon Gór Łosiowych (nie Łososiowych!) – górami są w nazewnictwie potocznym, bo rzeczywiście wznoszą się ponad okolicą.

Mimo konieczności podjazdu warto zjechać ze szlaku WTR na szlak Po Dolinie Wisły i się tu dostać. Platforma widokowa nie dość że jest bardzo ładnie przygotowana, to jeszcze oferuje rzeczywiście ładne widoki – w tym na Grudziądz (spokojnie można dopatrzeć się stąd wieży Klimek).


Gorzej zaczyna się robić później. Bo po początkowym szuterku znowu trafiamy w piachy… I tak aż do opuszczenia lasu i połączenia się z WTR i R1.
Zespół Parków Krajobrazowych nad Doliną Wisły
Teraz już jedziemy cały czas drogą asfaltową. Wiejący w twarz wiatr nie pomaga i trzeba przyznać, że na tym odcinku nie jest zbyt ciekawie. W Neborowie Wielkim zatrzymujemy się na chwilę na plaży, po czym jedziemy dalej. Jesteśmy już w województwie pomorskim.


Pojawia się ścieżka rowerowa. Dla urozmaicenia jazdy podjeżdżamy po betonowych płytach nad Wisłę zobaczyć zaznaczone na mapach googla ruiny mostu w Opaleniu. Atrakcja taka sobie, ale można by tu znaleźć miejscówkę na piknik i odpoczynek z książką.


Pogoda jednak nie sprzyja, a my mamy zdążyć do zamku – jedziemy więc dalej.
Kwidzyn
No i jesteśmy w Kwidzyniu. To kolejne z miast na Szlaku Kopernikowskim mimo że najpewniej Kopernik nigdy tu nie był. Ale mural jest! Jest tu też inny bardzo fajny mural pokazujący jak dawniej wyglądała jedna z ulic – aż chce się tam wejść!


Rynek w Kwidzyniu jest niewielki, ale dość ładny. Z ratusza ostało się u nich jeszcze mniej niż w Krakowie – tylko ruiny wieży. A w jednej z kwidzyńskich kawiarni podają przepyszne ciasta.


Wstąpić tu też trzeba do katedry pw. św. Jana Ewangelisty, który przylega do zamku krzyżackiego, a właściwie jest jego częścią po przebudowie zamku. Nad bocznym wejściem znajduje się złota mozaika z 1380r przedstawiająca scenę męczeństwa patrona kościoła.


Na koniec zostawiamy sobie wisienkę na torcie dzisiejszego dnia. Zamek kapituły pomezańskiej w Kwidzynie to jeden z najlepiej zachowanych zamków gotyckich w północnej Polsce, a jego cechą charakterystyczną jest dobrze zachowane, bardzo wysunięte ku Wiśle gdanisko (czyli taki średniowieczny WC). Najlepiej to widać właśnie spod zamku od strony zachodniej i południowej.


Zamek w Kwidzyniu
Zamek zamykany jest o 17 w sezonie letnim i o 16 w sezonie zimowym, a bilety kupić można najpóźniej godzinę przed zamknięciem. Nam udało się dotrzeć m.w. 2 godziny przed zamknięciem, a i tak w ostatnich salach byliśmy poganiani. Jeżeli więc jesteście zainteresowani zwiedzaniem, zarezerwujcie sobie ok 2,5 godziny. Wejście do muzeum jest od stronby północnej zamku.

Zwiedzanie zamku krzyżackiego
Zwiedza się z audioguidem z trzema głosami. Można tego słuchać jak bajki. Dwa głosy opowiadają ogólne informacje o zamku i kierują, gdzie iść dalej, a w dalszej części prowadzą przez wystawy tematyczne. Trzeci głos (który, jak informuje audioguide, można pominąć) opowiada historię zamku – ale nie w przytłaczający sposób tylko po kawałku w trakcie zwiedzania. Pobyt u Krzyżaków zaczynamy w piwnicach, gdzie poznajemy zagadnienia archeologiczne tych ziem.


W samym zamku, jako że jest to zamek średniowieczny, nie zachowało się zbyt dużo poza samymi pomieszczeniami, gdzie poza gdaniskiem oglądamy też krużganki, refektarz, kancelarię czy dormitorium. Koniecznie zwrócić uwagę należy na sufity w większości z sal.


Wystawy tematyczne
Interesujące są tu wystawy tematyczne. Część poświęcona jest Krzyżakom, zakonowi, poczcie konnej i skrybom. W jednym z pomieszczeń pokazane są obrazy będące w rękach muzeum. Bardzo ciekawa jest ekspozycja historii i rzemiosła regionu i jego mieszkańców olendrów zamieszczona w długim korytarzu wiodącym do gdaniska.


Piętro zamku w całości zajmuje wystawa przyrodnicza. Na przepięknych i precyzyjnie wykonanych makietach oglądnąć można zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Mamy więc tu życie nad rzeką, na bagnie, w lesie (w nocy i w dzień) i to na polach. Są tu nie tylko ptaki (choć oczywiście najliczniejsze), ale też większe zwierzęta – dzika można nawet pogłaskać. A w słuchawkach cały czas leci piękna opowieść o florze i faunie zobrazowana stosownymi dźwiękami np. śpiewających ptaków czy szumiących traw.


Ciekawa jest też część ekspozycji poświęcona drzewom – można się tu dużo nauczyć. Jest też cała kolekcja ptasich jaj (tj. ich wydmuszek) czy kolekcja motyli i innych owadów. Jedna sala z wielką mapą Polski poświęcona jest ochronie przyrody, kolejna to wystawa paleontologiczna ze zwierzętami, które wymarły. Widzieliście kiedyś na żywo ząb mamuta?

Niestety kończy się już czas, musimy uciekać do wyjścia. A tak chciałoby się tu zostać dłużej. Na sam koniec jeszcze chwilę spacerujemy po dziedzińcu i odkrywamy dwie armaty.



Stanowczo warto było tu przyjechać! Do zobaczenia na kolejnym smoczym szlaku!
Wesprzyj Smoka na Suppi lub postaw kawę!
