Przejazd na trasie Modlin – Płock to najpierw zaskakująca i piaszczysta Puszcza Kampinoska, a dalej jazda wałami Wisły (lub wzdłuż wałów).
| Rodzaj trasy: | długodystansowa |
| Szlak: | EuroVelo 2, Kampinoski Szlak Rowerowy, Szlak Środkowej Wisły, lokalne i łącznikowe szlaki |
| Liczba kilometrów: | 105 km |
| Trudność: | łatwa |
| Przewyższenia: | 560 m ↑ 500 m ↓ |
| Podłoże: | asfalt, piasek, ubita ziemia, szutry |
| Drogi: | drogi i ścieżki leśne, drogi i małym natężeniu ruchu, wały rzek |
| Atrakcje dodatkowe: | Puszcza Kampinoska, wały Wisły, Płock |
| Ślad GPX |
Z Modlina wyjeżdżamy niemal od razu na szlak rowerowy boczną drogą wzdłuż S7. Odbijamy od S7, chwilowo jest ścieżka rowerowa, ale ona po chwili znika. Jedziemy główną drogą z samochodami – co ciekawe wiedzie tędy szlak rowerowy EuroVelo 2.
Puszcza Kampinoska
W końcu skręcamy już na tereny Puszczy Kampinoskiej i Kampinoskiego Parku Narodowego. Chcemy zobaczyć Grochalskie Piachy, ale podjeżdżamy tam od złej strony – od strony terenu wojskowego i strzelnicy – więc szybko się wycofujemy.
Pierwszym zaskoczeniem jest to, że jedziemy przez puszczę zwykłą asfaltową drogą pełną samochodów. Nie należy to do przyjemności, ale na szczęście dość szybko skręcamy w prawo w trochę mniej ruchliwą drogę. Co ciekawe, to właśnie tu dostrzegamy w lesie coś dużego: czyżby to łoś?
Za Cybulicami skręcamy w skrót – w ul. Strażacką. Droga zaznaczona na mapach na biało okazuje się być drogą częściowo leśną, a częściowo… ścieżką. Ale jest tu bardzo przyjemnie i jedzie się bezpiecznie. A co najważniejsze cały ten łącznik jest przejezdny. A przed nami przez ścieżkę przebiegają dwa jelonki.


Z tego leśnego skrótu wyjeżdżamy na zwykłą drogę wiodącą skrajem lasu. Coraz bardziej dziwi nas ten park narodowy. Jesteśmy w jego środku, a tu nie dość że są zwykłe asfaltowe drogi dostępne dla samochodów, to po drodze mijamy kilka miejscowości z zamieszkałymi domami i gospodarstwami. Od strony lasu prawie przy każdym zakręcie jest kapliczka (naliczyliśmy ich 8 albo 9).
Podjeżdżamy do sklepu (w środku KPN!) i rozmawiamy z mieszkanką z domu obok. Dowiadujemy się, że młodzi wyjeżdżają z tych terenów i sprzedają domy i działki, a prawo pierwokupu ma park narodowy.
Teraz kierujemy się na północ tzw. łącznikiem wilkowskim. Tu tym bardziej dziwi nas piękny, gładki asfalt, bo przecież przejeżdżamy dosłownie przez środek puszczy.

Ale na boki odchodzące wszelkie drogi są już zwykłe leśne. Mijamy też obszar ochrony ścisłej Wilków – bez obaw, Wilków to nazwa pobliskiej miejscowości 🙂



Zaraz przed wyjazdem z puszczy skręcamy z asfaltu w lewo na Kampinoski Szlak Rowerowy. Początkowo jedzie się nim super, bo ubitą ziemią lub szutrem przez las na jego skraju.


Oprócz szlaku rowerowego, przebiegają tędy też szlaki piesze. Wszystko jest elegancko oznaczone – nasz szlak ma kolor zielony.


Gorzej bo od pewnego momentu robi się piaszczyście. Są takie fragmenty, gdzie musimy porzucić piaszczysty szlak rowerowy na rzecz wiodącego dosłownie tuż obok szlaku pieszego – ubity singielek wijący się między drzewami.

Poza oczywiście ciszą i spokojem lasu, nacieszyć się tu też można innymi aspektami przyrody. Teraz w maju trafiamy tu na wiele skupisk kwitnącej (i jak pachnącej!) konwalii. Ciekawostkę stanowią też zarośnięte tory, wzdłuż których jedziemy jakiś czas.


Ciekawostką jest przejazd mostkiem nad Kanałem Kramnowskim – dziury w drewnianym moście niosą dreszczyk niepewności!

Wały Kanału Kromnowskiego
Od tego momentu jedziemy jakiś czas wałem Kanału Kromnowskiego. Zmienia się tu perspektywa, bo nie otaczają nas już drzewa, obserwujemy ptaki nad kanałem i słuchamy rechotu żab. Pojawia się tu też więcej ludzi, bo na wcześniejszym odcinku, od momentu gdy opuściliśmy sklep w Górkach, nie spotkaliśmy nikogo.


Nie zmienia się tylko jedno: po bardzo przyjemnym, ubitym fragmencie, pojawia się piasek. Szczęśliwie nie na długo.

Wały Wisły
Za terenem Kampinoskiego Parku Narodowego opuszczamy bezpieczne (choć częściowo piaszczyste) ścieżki i wyjeżdżamy na drogę. Musimy pokonać nią dość długi kawałek do wysokości mostu na Wyszogród. Tu na szczęście odbijamy na małą drogę wzdłuż wałów. Jedziemy przez tereny Obszarów Natura 2000 Kampinoskiej Doliny Wisły i Doliny Środkowej Wisły.


Na mapie znajdujemy, że nie musimy przejeżdżać do Wyszogrodu, żeby coś zjeść. Wystarczy odbić 2 km od wałów Wisły i w jednej z miejscowości jest pizzeria Pizza pod lasem. Korzystamy z okazji. Zazwyczaj nie piszemy tu, gdzie dokładnie jemy, ale w tym wypadku warto o tym wspomnieć, ponieważ nigdzie indziej w pobliżu opcji restauracyjnych nie ma. Najlepiej świadczy o tym fakt, ile gości się tu stołuje. Nie jest to żaden problem, bo nad brzegiem stawu rozstawione jest dużo stołów i stolików z krzesłami i leżakami, każdy znajdzie miejsce dla siebie. Tu też spotykamy jedynych (prawie, inni będą dopiero na Żuławach) rowerzystów na całej trasie (z pominięciem rowerzystów lokalnych jadących do sklepu, domu czy pracy) – jednak są to bikepackerzy, więc nie rozmawiają z nami.

Po zapełnieniu żołądków (a nawet wzięciu części pizzy na wynos na kolację) wracamy na lub pod wał Wisły. Jedziemy naprzemiennie po płytach betonowych, asfalcie i szutrze cały czas Szlakiem Środkowej Wisły. W większości trasa prowadzi wzdłuż wałów, czasem odbija (albo my z niej odbijamy) na asfalt drogą przez wioseczki. Po drodze mijamy coraz więcej pól rzepaku.


Od Dobrzykowa kawałek jedziemy drogą lub ścieżką rowerową wzdłuż niej. Na wysokości Kępy Ośnickiej Wisła robi się węższa, a my z powrotem trafiamy na wał.

Pod Mostem Solidarności robimy fiku miku – przejeżdżamy pod wałem pod mostem i następnie pięknym, łagodnym podjazdem wjeżdżamy ścieżką rowerową na tenże most. Do Płocka wjeżdżamy więc bardzo bezpiecznie i w pełni zgodnie z przepisami.
Teraz jeszcze tylko ostatnie 2 kilometry do centrum Płocka. Nie zdziwcie się – tu jest pod górkę! Zwiedzanie miasta pozostawiamy sobie na poranek. Zapowiada się bardzo dobrze! Do zobaczenia na kolejnym smoczym szlaku!
Wesprzyj Smoka na Suppi lub postaw kawę!
