Odcinek Warszawa – Modlin to oprócz samej Warszawy bardzo dużo terenów zielonych. Jedziemy przez różne lasy i Puszczę Kampinoską. Twierdza Modlin robi wrażenie!
| Rodzaj trasy: | długodystansowa |
| Szlak: | Szlak Rowerowy Wisły, Szlak Obwodowy, Kampinoski Szlak Rowerowy, kilka innych lokalnych łącznikowych szlaków |
| Liczba kilometrów: | ok 62 km |
| Trudność: | łatwa |
| Przewyższenia: | 820 m ↑ 860 m ↓ |
| Podłoże: | asfalt, kocie łby, kostka brukowa, piasek, szutry |
| Drogi: | ścieżki rowerowe, drogi leśne, drogi z małym i średnim natężeniem ruchu |
| Atrakcje dodatkowe: | Warszawa (Pałac Kultury i Nauki, rynek, syrenka, zamek królewski, mury miejskie i barbakan, Grób Nieznanego Żołnierza), lasy, Kampinoski Park Narodowy, Modlin (Twierdza Modlin, figurki baśki murmańskiej) |
| Ślad GPX |
Rozpoczynamy tegoroczną tygodniową wyprawę rowerową w Warszawie na Dworcu Centralnym. Wydostanie się z niego z rowerami jest jak escape room – z każdej strony tylko schody, ewentualnie schody ruchome. Nigdzie nie możemy natrafić na windę, podjazd a choćby szyny na schodach, żeby rower wypchać. Ufff.. w końcu znajdujemy jakiś mały podjazd, a następnie windę. Jesteśmy uratowani!
Warszawa
Warszawę postanawiamy zwiedzić pobieżnie – podjeżdżamy w kilka najważniejszych miejsc. Na pierwszy rzut pada oczywiście Pałac Kultury i Nauki. Chyba nie ma bardziej charakterystycznego budynku w tym mieście.


Następnie przejeżdżamy przez Ogród Saski pod Grób Nieznanego Żołnierza i na Plac Piłsudskiego. Można tu zobaczyć plakaty, jak dawniej wyglądał Pałac Saski znajdujący się w tym miejscu.


Przejeżdżamy na Krakowskie Przedmieście. Jest 1 maja, więc pewnie będą jakieś uroczystości i w związku z tym ulica jest zamknięta dla samochodów. Od razu jest tu przyjemniej niż normalnie. Przejeżdżamy więc kulturalnie przez spory fragment ulicy od pałacu prezydenckiego po Pałac Staszica.

Bulwary Wiślane
Tu odbijamy w lewo i zjeżdżamy (dosłownie: w dół!) nad Wisłę. Kolejne atrakcje to oczywiście bulwary i obowiązkowo syrenka, przy której kręci się mnóstwo ludzi. Przy okazji podziwiamy stadion narodowy i zewnątrz mijamy Centrum Nauki Kopernik (niestety nie przewidujemy czasu, żeby tu pobuszować).


Stare Miasto
Przejeżdżamy kawałek bulwarami i następnie pniemy się z powrotem pod górę do centrum. Na domiar złego po kocich łbach… A miało być płasko 🙂 Na Placu Zamkowym też zaczyna być tłoczno.

Tutaj też zaczynamy szukać kawiarni, żeby w ogródku usiąść na kawie. Niestety okazuje się, że w Warszawie nie jest to możliwe – na rynku ogródki mają tylko restauracje, a kawiarnie są pochowane w kamienicach (i nie bardzo jest gdzie zostawić rowery). A jak już (poza rynkiem tak było) jest kawiarnia z ogródkiem, to jest zakaz wprowadzania i przypinania rowerów. Ktoś zaraz powie, że wcale nie jest tak źle. Może nie, może trzeba wiedzieć, gdzie szukać – my nie znaleźliśmy nic. Zwłaszcza że część knajp dopiero się otwierała albo szykowała do otwarcia w ten dzień.

Całkiem dobre wrażenie robi na nas barbakan i fragmenty muru miasta. Jest to niedaleko od rynku więc koniecznie warto tu podejść/podjechać.



Zniechęceni brakiem kawy, postanawiamy opuścić to miasto. Zjeżdżamy znowu nad Wisłę i rozpoczynamy ucieczkę z Warszawy. Dla sprawiedliwości trzeba jednak wspomnieć, że praktycznie cały czas od wydostania się z dworca poruszamy się ścieżkami rowerowymi, kontrapasami, pasami rowerowymi i bulwarami (a na Krakowskim Przedmieściu nam się fartło z brakiem ruchu). Ewentualnie jedziemy przez skwery i parki – co zresztą okazuje się dodatkowo dobrym pomysłem. Nie dość, że jest zielono, przyjemnie i bezpiecznie, to na Kępie Potockiej w końcu natrafiamy na kawiarnię, gdzie na leżaczkach nad wodą możemy nacieszyć się pierwszą na tym wyjeździe kawą. Co prawda hipstersko w papierowym kubku na wynos, ale wczuwamy się w warszawski vibe 😀


Lasy w i pod Warszawą
Z zabudowań Warszawy wjeżdżamy w Las Bielański. Bardzo przyjemne miejsce z trasami rowerowymi i pieszymi. Pewnie w środku dnia przy dobrej pogodzie jest tu tłoczno, ale teraz jest idealnie. Zaskakują nas tylko usytuowane w środku lasu zabudowania UKSW. Dalej przejeżdżamy przez polany i teren fortu I Twierdzy Warszawa Bielany. Ludzie tu grillują i grają w piłkę.


Omijamy ośrodek sportowy Hutnik. Ponownie kawałek jedziemy wzdłuż drogi i ulicą przy domkach. Ale zaraz wjeżdżamy do kolejnego lasu. Tym razem jest to Las Młociński. I tu uwaga – trzeba uważnie patrzeć na trasę, bo aż kusi żeby po wjeździe na ten teren jechać prosto szeroką szutrową drogą. A tu niespodzianka – niepozorny singielek na prawo 🙂 Potem, robi się szerzej, ale za to niestety pojawia się piasek.. Ale i tak jest przyjemnie.

Puszcza Kampinoska
W okolicy Łomianek wjeżdżamy do Puszczy Kampinoskiej. Większość puszczy znajduje się pod ochroną KPN, który zajmuje powierzchnię ponad 38 500 ha. Od razu więc też natrafiamy na stosowne oznaczenia parku.

Jedziemy trochę lokalnymi szlakami rowerowymi, trochę Kampinoskim Szlakiem Rowerowym. Na początku jest bardzo przyjemnie: szuterek premium, tablice edukacyjne itp. Potem zaczynają się piaski… W międzyczasie podjeżdżamy ze szlaku do Izabelina, żeby zjeść jakiś obiad. W jednym miejscu są tu 3 knajpy do wyboru (włoska, azjatycka i „normalna”). Korzystamy z chwil na asfalcie.


Dalej czekają na nas jeszcze większe piaski, a w pewnym momencie pojawiają się kocie łby na długim zjeździe przed skrętem pod Miejsce Pamięci Palmiry. Tu z kolei wraca na drogę piach, na którym męczymy się co jakiś czas aż do wyjazdu z lasu.


Gdy tylko opuszczamy las, trafiamy na asfalt. Najpierw jedziemy drogą o małym natężeniu ruchu, dalej pojawia się ścieżka rowerowa. I tak oto wzdłuż S7 pomykamy ścieżką rowerową aż do Nowego Dworu Mazowieckiego i Modlina. Tylko mosty na Wiśle i Narwi tu są problematyczne – niby wygląda na to, że jest tu dopuszczalny ruch rowerowy (ba, od jednej strony przed mostem jest tylko ścieżka rowerowa, nie ma chodnika dla pieszych), ale jest tak wąsko, że trudno jest się mijać z rowerzystami z naprzeciwka. Ale dajemy radę. Zwłaszcza że nie ma mowy o jeździe drogą z samochodami – wszyscy tu pędzą na lotnisko.
Modlin – Twierdza Modlin
Twierdza Modlin to jedna z największych i najlepiej zachowanych twierdz w Polsce oraz jedna z największych budowli obronnych w Europie. Robi na nas ogromne wrażenie! Wjeżdżamy na jej teren kulturalnie ścieżką rowerową szlakiem VeloMazovia i już po chwili witają nas ładne historyczne, militarne murale.


Twierdza Modlin
Zjeżdżamy prosto do największych zabudowań Twierdzy. Budowę rozpoczęto na polecenie Napoleona I w 1806 r.; obiekt był później rozbudowywany przez Rosjan i odegrał istotną rolę m.in. w 1939 r.
Tu znajdujemy Muzeum Twierdzy Modlin częściowo w nowym budynku, częściowo w oryginalnych zabudowaniach. Można tu podziwiać symbol twierdzy, czyli Koszary Obronne, które podobno mają ponad 2 km. Jest to możliwe, bo jedzie się wzdłuż nich długo, a przecież to tylko jedna strona zabudowań tworzących zamkniętą cytadelę.



Na uwagę zasługują liczne wieże i bramy twierdzy. A podchodząc na jeden z nasypów można w tle za Twierdzą i Wieżą Czerwoną zobaczyć Warszawę.


Całość jest dobrze zachowana lub odrestaurowana. Warto poświęcić czas, żeby się tu pokręcić. Dodatkową atrakcję i motyw przewodni zwiedzania nie tylko najbardziej oczywistych miejsc stanowią figurki Baśki Murmańskiej – białej niedźwiedzicy. Ich dokładną lokalizację znajdziecie tutaj.

Pry twierdzy toczy się normalne życie – ludzie mieszkają tutaj, są sklepy i hotele. Dużo z tych budynków jest historycznych z okresu powstania Twierdzy. A między tymi zwykłymi zabudowaniami znaleźć można też inne elementy twierdzy: prochownię, działobitnię, redutę, forty. Do tego mamy tu dużo zieleni i bliskość Wisły.


Niedaleko pomnika Obrońców Modlina warto podejść wydeptaną ścieżką w stronę krzaków – tu widać z góry Bramę Dąbrowskiego, pozostałości zabudowań tworzące arkady i jedną z figurek niedźwiedzicy.

Dzisiejsza trasa bardzo pozytywnie nas zaskoczyła. Było bardzo zielono, ale też historycznie. Koniecznie warto zaglądnąć do Twierdzy Modlin. Do zobaczenia na kolejnym smoczym szlaku!
Wesprzyj Smoka na Suppi lub postaw kawę!
