Wreszcie możemy zapytać: którędy na Grunwald?! A dalej przed nami Wsołowa, Czarny Dział, Ostra i Ogorzała. Trochę szlakami, trochę poza.
| Rodzaj trasy: | pętla |
| Szlak: | żółty + brak + zielony (+ dojścia na szczyty bez szlaku) |
| Liczba kilometrów: | 18 km |
| Trudność: | średnia |
| Przewyższenia: | 730 m ↑ 730 m ↓ |
| Schroniska: | – |
| Atrakcje dodatkowe: | widoki na Beskid Wyspowy, Gorce i Babią Górę |
| Trasa: | Mszana Dolna – Grunwald – Wsołowa – Czarny Dział – Łostówka – Ostra – Ogorzała – Mszana Dolna |
| Szczyty: | Grunwald (513 m n.p.m.), Wsołowa (624 m n.p.m.), Czarny Dział (673 m n.p.m.), Ostra (780 m n.p.m.), Ogorzała (806 m n.p.m.) |
| Pasmo górskie: | Beskid Wyspowy |
| GOT: | 24 punktów |
Dzisiaj wycieczka trochę nietypowa, bo wykorzystująca przejścia poza szlakiem. A że przejście to jest dość strome (i w dół, i w górę), spokojnie można dziejszą propozycję rozbić na dwie osobne wycieczki. Jedna to byłaby wycieczka z Mszany przez Grunwald i Wsołową na Czarny Dział i z powrotem. Tą drogą już kiedyś wspólnie wędrowaliśmy na Ćwilin. Druga wycieczka to byłby spacer z Mszany na Ogorzałą i Ostrą (i z powrotem oczywiście).
Auto zostawiamy jak zawsze w Mszanie pod kościołem. W sobotę jest tam bardzo dużo miejsca. Przechodzimy kawałek dalej do centrum Mszany i już trafiamy na szlak żółty i zielony. Najpierw idziemy wzdłuż Mszanki poboczem. Razem z żółtym szlakiem skręcamy w lewo ostro pod górę. Mijamy jeszcze trochę domów, droga robi się coraz gorsza, aż całkiem wchodzimy w polną drogę między łąki.

Pierwotnie chcieliśmy od ul. Zielonej przejść skrótem, ścieżką zaznaczoną na mapach, prosto na Grunwald, jednak już tego przejścia nie ma. Idziemy więc żółtym szlakiem aż do momentu, gdy spostrzegamy po lewej wydeptaną ścieżynkę. Właśnie nią wspinamy się prościutko na Grunwald.

Robimy tu sobie krótki postój, jest to świetne miejsce piknikowe. Widoki stąd i z dalszego fragmentu żółtego szlaku są przecudne! Idealnie widać Luboń Wielki, Szczebel, Lubogoszcz, Adamczykową i Potaczkową. A w dole oczywiście Mszanę.


Idziemy dalej kawałek żółtym szlakiem, by po chwili odbić w drogę w prawo prowadzącą na Wsołową – jeden ze szczytów Korony Beskidu Wyspowego. Ktoś tu jednak musi bardzo nie lubić tej inicjatywy, bo droga jest zagrodzona ściętymi krzakami, a na samym szczycie brakuje tabliczki (widać tylko na ziemi pozostałości po drewnianych elementach).


Wracamy po swoich śladach na żółty szlak i już się go trzymamy. Cały czas idziemy po płaskim lub łagodnie do góry. Naprzemiennie przechodzimy przez polany z widokami (zwłaszcza w kierunku południowym na Ogorzałą) i przez fragmenty lasu.

W ramach bardzo przyjemnego, niemęczącego spaceru docieramy na Czarny Dział. Tu oprócz tabliczki z nazwą szczytu są ławka Andrzeja, ławka ze stołem, mapa Beskidu Wyspowego i miejsce na ognisko.


Zaraz za Czarnym Działem schodzimy ze szlaku w prawo. Na rozdrożu kierujemy się w lewo i cały czas schodzimy leśną drogą – miejscami jest dość stromo, a kamyki i zalegające na drodze liście nie pomagają. W końcu schodzimy na sam dół zbocza do Łostówki.
W Łostówce przechodzimy na drugą stronę głównej drogi, przez mostek i asfaltem do góry. Dalej idziemy bez szlaku, ale trudno się tu zgubić. Gdy kończy się asfalt, dalej idziemy leśną drogą. Dopiero po jakimś czasie skręcamy mocno w prawo z szerokiej drogi na węższą i stromą ścieżkę. Ale można iść dalej drogą, wtedy wyszlibyśmy już za Ostrą. Idąc tym stromym skrótem wychodzimy na zielony szlak na polance z okamerowaną altaną z ławami.
Skręcamy w lewo i zielonym szlakiem po kilkudziesięciu metrach docieramy na Ostrą. Stąd widok jest jeszcze ładniejszy niż z wcześniejszego żółtego szlaku. Dodatkowo widać stąd właśnie sam Czarny Dział, a także Ćwilin, za nim Śnieżnicę, Ciecień i za Lubogoszczą widać Wierzbanowską Górę. W drugą stronę za kilkoma drzewami widać piękną panoramę Gorców.


Zawracamy zielonym szlakiem. Warto patrzeć na oznaczenia, bo żeby wejść na Ogorzałą, znowu musimy zboczyć ze szlaku, jednak tu jest stosowny drogowskaz. Podejście na szczyt jest momentami dość strome, ale nie jakoś bardzo. Ze szczytu znowu roztaczają się cudowne widoki na okolicę!

Zawracamy do zielonego szlaku po raz kolejny. Od tego momentu jednak aż do Mszany trzymamy się tego szlaku. Przez większość czasu na początku idziemy przez las. Gdy pojawia się polana trzeba uważać – trzeba skręcić na tę polanę zamiast iść prosto dalej drogą! A polana jest dość bagnista… Za to z ładnym widokiem ponownie.

Znowu wchodzimy do lasu na jakiś czas. Natomiast po wyjściu z niego… WOW! Widok stąd jest niesamowity! Wszystkie widoki dzisiaj były super, ale ten jest najlepszy. Za Luboniem widać nawet w oddali ośnieżoną Babią Górę! I taki widok towarzyszy nam całkiem długo, więc można się napatrzeć!


Gdy schodzimy na taką wysokość, że już nie ma tak spektakularnych widoków, pojawiają się pierwsze domy. Przechodzimy przez osiedla Łostówki, następnie przez mostek i na drugą stronę głównej drogi (tej samej, którą przechodziliśmy w połowie wycieczki). Reszta drogi prowadzi wzdłuż Mszanki – od pewnego momentu nie trzeba iść poboczem drogi, można zejść na dróżkę bliżej brzegu. I tak oto dochodzimy wciąż zielonym szlakiem do miejsca, w którym rano skręciliśmy razem ze szlakiem żółtym. Jeszcze kilkadziesiąt metrów i już jesteśmy w centrum Mszany.
Warto było przespacerować się w ramach takiej pętelki po szczytach Beskidu Wyspowego. Widoki na trasie są świetne, więc gorąco zachęcamy do wędrówek tymi szlakami, niekoniecznie w ramach jednej wycieczki w pętli, a może jednak w ramach dwóch osobnych wycieczek. Niezależnie od formy, warto się tu wybrać! Do zobaczenia na kolejnym smoczym szlaku!
Wesprzyj Smoka na Suppi lub postaw kawę!
