Wiecie, gdzie podobno odbywały się sabaty czarownic? Jednym z takim miejsc była Łysica w Górach Świętokrzyskich. Natomiast drugim była Ślęża w Masywie Ślęży. Czy znajdziemy tu jakieś czarownice?
| Rodzaj trasy: | pętla |
| Szlak: | czarny + żółty + czerwony + czarny + czerwony |
| Liczba kilometrów: | 13 km |
| Trudność: | łatwa |
| Przewyższenia: | 550 m ↑ 550 m ↓ |
| Schroniska: | Dom turysty pod Wieżycą, Dom turysty na Ślęży |
| Atrakcje dodatkowe: | wieża widokowa na Wieżycy, starożytne rzeźby kultu, kościół pw. Nawiedzenia NMP, wieża widokowa, Rezerwat Góra Ślęża |
| Trasa: | Sobótka – Wieżyca – Ślęża – Rozdroże Holtei’a – Sobótka |
| Szczyty: | Wieżyca (414 m n.p.m.), Bartoszek (385 m n.p.m.), Ślęża (718 m n.p.m.), |
| Pasmo górskie: | Masyw Ślęży |
| GOT: | 17 punktów |
Najkrótszy szlak na Ślężę prowadzi z Przełęczy Tąpadła. My jednak, jak zwykle, chcemy dłużej i lepiej poczuć atmosferę danego pasma górskiego. Wybieramy więc dłuższą pętlę z Sobótki i to właśnie tu parkujemy niedaleko targu.
Od razu dowiadujemy się, że znajdujemy się już na terenie Ślężańskiego Parku Krajobrazowego. Wchodzimy na czarny szlak – szlak niedźwiedzicy (kapibary!) i wędrujemy przez las pod dom turysty pod Wieżycą. O co chodzi z tą kapibarą, dopiero się dowiemy w trakcie maszerowania.


Wieżyca
Dom turysty pod Wieżycą to dość tłoczne (jest tu obok parking) miejsce, ale jednocześnie pełne bajkowej magii. Lądujemy bowiem w Ogrodzie Bajęd, a otaczają nas krasnoludki. Już się robi magicznie!





Upał już teraz daje w kość. Zaopatrujemy się w lody i ruszamy na żółty szlak. Pierwszy przystanek na drodze pod górę przez las robimy pod wieżą widokową na Wieżycy. Wieża otwarta jest w wybranych godzinach (wstęp płatny 8zł).

Żółtym szlakiem na Ślężę
Pokonujemy Przełęcz Dębową, a dalej skrzyżowanie szlaków z niewielką wiatą.

Jeszcze trochę podejścia bez większych atrakcji i w końcu dochodzimy do kolejnego z ciekawych punktów na trasie. Są to rozmieszczone w różnych miejscach starożytne rzeźby kultowe. Tutaj natrafiamy na pannę/postać z rybą i niedźwiadkiem. Na tablicy edukacyjnej czytamy legendę o zaprzyjaźnionej z panną niedźwiedzicy i wreszcie zagadka „kapibary” się rozwiązuje.

Jesteśmy coraz bliżej szczytu. Wchodzimy na obszar Rezerwatu Przyrody „Góra Ślęża”, a na naszej drodze natykamy się na coraz więcej skał – jedna z nich to również miejsce starożytnego kultu. Z kolei inna trochę niepokoi, bo wygląda jak twarz.




Ślęża
Na Ślęży nie wiemy, gdzie najpierw skierować swoje kroki 🙂 W pierwszym momencie po wyjściu z lasu, trafiamy na polanę z górującym nad nią kościołem. To może tam?

W kościele za symboliczną cegiełkę 5zł można zobaczyć podziemia (bardzo małe, ale jakie chłodne!) i wieżę widokową (widok głównie na samą Ślężę, inne góry są wciąż skryte za drzewami).




U podnóża kościoła czeka na nas kolejna rzeźba kultu – sławna niedźwiedzica. Później w schronisku czytamy więcej na jej temat.


Podchodzimy jeszcze do jednej skały, żeby zobaczyć widok z tego miejsca. Na wiacie tuż obok znajdujemy tabliczkę z nazwą szczytu.


Kolejne kroki kierujemy do domu turysty na Ślęży. Tuż przed jej wejściem jest skrzynka z pieczątką KGP/GOT. W środku zamawiamy lemoniadę arbuzową, żeby się choć trochę schłodzić.



Na koniec przechodzimy niebieskim szlakiem za kościół między skały. To tam skrywa się wieża widokowa, z której zobaczymy Góry Sowie i inne pasma Sudetów. Szkoda tylko, że widoczność pozostawia dzisiaj wiele do życzenia. Ale i tak warto się tu wspiąć, mimo że schody to raczej niemal pionowa drabina 🙂 A są 3 poziomy wieży! Wejście na nią jest bezpłatne i otwarte.



Monotonny powrót w upale
Ze Ślęży schodzimy czerwonym szlakiem. Na początkowym jej fragmencie schodzi się po ubitej ziemi z liśćmi i małymi skałkami i kamieniami – ciężko dopatrzeć się tu jednej ścieżki, więc warto być czujnym, czy idziemy w dobrą stronę. Później pojawia się wyraźna jedna kamienista ścieżka.
Skręcamy w lewo w czarny szlak – jest to szeroka leśno-polna droga – Trakt Bolka. Szłoby się tu bardzo spacerkowo, jednak na długim jej odcinku nie ma ciena, a przy 35 stopniach każdy cień jest ważny. Idziemy ok 2 km i niestety jest to dość monotonna droga. Może to tylko wrażenie potęgowane przez pogodę, w lepszych warunkach klimatycznych wędrowałoby się raźnie? My odżywamy dopiero, gdy droga znowu trafia do lasu i jeszcze zaskakuje nas źródłem Joanny, gdzie możemy się trochę schłodzić.

Ale nie narzekamy! Wędrujemy przed siebie i już po chwili jesteśmy z powrotem na parkingu. Gorzej tylko, bo po całym dniu na nasłonecznionym parkingu auto pokazuje 45 stopni… Jakaż to odmiana po 5 stopniach na Rudawcu sprzed dwóch tygodni! 😉
Do zobaczenia na kolejnym smoczym szlaku!
Wesprzyj Smoka na Suppi lub postaw kawę!
